Paweł Chmielewski, portal Fronda.pl: MON twierdzi, że w sprawie zakupu śmigłowców dwóch oferentów nie spełniło wymagań formalnych. To wiarygodne?

Jakub Palowski, Defence24.pl: Na chwilę obecną trudno jest jednoznacznie oceniać wybory dokonane przez MON. Przypomnę, że umowa na pozyskanie śmigłowców Caracal nie została jeszcze podpisana i śmigłowiec też przeszedł dopiero do testów. Z drugiej strony nie da się ukryć, że w tej sprawie rodzi się wiele wątpliwości. Cena deklarowana przez MON, około 13 miliardów złotych, jest relatywnie wysoka. Wcześniej postępowanie szacowano na 8 do 12 miliardów. Dodatkowo pozyskujemy 50 śmigłowców, zamiast 70, jak to zakładano wcześniej. W tym kontekście dopuszczenie tylko jednego oferenta do testów budzi pewne znaki zapytania.

A konkretnie? Wielu komentatorów ocenia, że decyzja miała charakter w pierwszej kolejności polityczny.

Wydaje się, że skoro mamy do czynienia z dosyć wysoką w stosunku do założeń ceną, to byłoby bardziej pożądane dopuszczenie innych oferentów do dalszego etapu – zwłaszcza, gdy ograniczono liczbę pozyskiwanych śmigłowców. Do momentu zawarcia kontraktu nie można jednak mówić o czynnikach politycznych, które wywarłyby na decyzję wpływ, choć, oczywiście, takie głosy się pojawiają. 

Pańskim zdaniem francuskie maszyny to od strony wojskowej najlepszy wybór, czy nie?

Śmigłowiec Caracal wpasowuje się jako następca śmigłowców Mi-8/Mi-17, które są obecnie używane przez siły zbrojne. Jest natomiast przedmiotem kontrowersji, czy Wojsko Polskie powinno skorzystać z tej samej koncepcji pozyskiwania jednego śmigłowca transportowego takiej wielkości jak Caracal, czy powinno na przykład pozyskiwać śmigłowce wielozadaniowe, a oprócz tego jeszcze cięższe wiropłaty.

A amerykańskie Patrioty obronią nas przed Rosją? Bo Iskanderów nie będą chyba w stanie, przynajmniej w obecnym kształcie, zatrzymać?

Z deklaracji resortu obrony wynika, że obydwa systemu, jakie brały udział w postępowaniu, uznano za spełniające wymóg do zwalczania pocisków Iskander. Z drugiej strony wiadomo, że w tej konfiguracji, którą mamy obecnie, zarówno system amerykański jak i francuski nie spełniają wszystkich wymagań strony polskiej. Dopiero te zestawy, które zostaną docelowo dostarczone, mają spełniać wszystkie wymogi. Obrona przeciwrakietowa jest na pewno bardzo istotnym kierunkiem modernizacji sił zbrojnych, natomiast szczegółowe warunki na temat udziału przemysłowego jak i cały kształt tej umowy będą dopiero negocjowane. Negocjacje offsetowe mają się rozpocząć dopiero w tej chwili.

Skoro żaden z oferowanych systemów przeciwrakietowych nie spełniał wszystkich naszych wymogów, to dlaczego wybrano właśnie Patrioty? Chodzi tu o wzmacnianie naszego sojuszu  z USA?

Wśród kryteriów, które zostały wymienione przez sekretarza stanu Czesława Mroczka, mieliśmy warunki taktyczno-techniczne, współpracę przemysłową i wojskową z krajem dostarczyciela oraz inne korzyści polityczne. Nie można więc wykluczyć, że czynniki polityczne odegrały tu dużą rolę. Natomiast jeden z pocisków wykorzystywanych w systemie Patriot, mianowicie PAC-3 MSE uznawany jest za dysponujący relatywnie dużymi zdolnościami w zakresie przechwytywania pocisków balistycznych. Z drugiej strony, zestaw Patriot w obecnej konfiguracji nie daje możliwości zwalczania celów w pełnym zakresie kątów (dookoła stanowiska), a jedynie w wybranym sektorze przestrzeni powietrznej.