„Jeśli chcemy więcej kapitału społecznego, więcej zaufania miedzy ludźmi i więcej otwartości, musimy walczyć z religią” - oznajmia Palikot. Niestety ów tytan intelektu nie wyjaśnia, w jaki to sposób walka z religią ma budować kapitał społeczny i zapomina, że PRL też walczył z religią, a kapitału społecznego było w nim, jak na lekarstwo.

Dobrodziej Palikot zapewnia też, że nie chce karać za wiarę, a tylko „tłumaczyć, że tak jak palenie - jest szkodliwe, choć zgodne z prawem”. Dlaczego? Bo, jego zdaniem, „wiara jest chorobą życia społecznego i ogromnym ograniczeniem szans rozwojowych w naszym kraju”. A do tego jest opium dla mas.

I jeśli ktoś miał wątpliwości, co do korzeni Palikota, to może ich już nie mieć. On wprost nawiązuje do ludobójczej polityki Marksa, Lenina i Stalina. Polityki, której propagowanie jest w Polsce zakazane.

TPT/naTemat.pl