Janusz Palikot odpowiedział na rozmowę Michała Majewskiego i Pawła Reszki z jego byłą żoną w programie Moniki Olejnik: "To, co zrobili pani koledzy Majewski i Reszka, już nazwani "hienami roku" przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, to jest podłość. Wykorzystywać emocje rozwodowe, by ośmieszać matkę moich dzieci. To jest podłość".


Dziennikarze tygodnika "WPROST" ostro odpowiadają: "Palikot  łże z zemsty, że odważyliśmy się rozmawiać z jego byłą żoną – nie o tajemnicach alkowy, ale o jego poglądach politycznych, które zmienia jak rękawiczki. Palikot byłą żonę, która ma go za kanciarza najchętniej by zakneblował. Jak sama wspominała chciał zakazać jej notarialnie wypowiedzi na swój temat. Całkiem nieźle" - piszą w specjalnym oświadczeniu na wprost.pl.

 

Dziennikarze nie kończą na tym. Piszą o osobowości polityka z Biłgoraju mocne słowa: "Potem będzie następny tydzień i Palikot pojedzie dalej. Jedną ręką poda dziennikarzy do sądu z artykułu 212 kodeksu karnego, drugą podpisze się za wykreśleniem tego paragrafu. Mało tego – z uśmiechem weźmie udział w stosownej kampanii społecznej. I znów będzie rządził w telewizji. Nazwie prezydenta alkoholikiem, ministra wyzwie od „katolickiej cioty", zarzuci znanej posłance „kur...o". (...) Pamiętamy jak Palikot pokazywał kiedyś w kampanii spot atakujący Tuska hasłem „Skończmy z polityczną prostytucją". To zabawne, bo szczerze mówiąc trudno sobie wyobrazić większą polityczną prostytutkę niż sam Palikot. Właśnie dlatego nie wierzymy, że jest w stanie odwołać swoje palikotowe oszczerstwa".

 

Widać, że Palikot staje się coraz bardziej samotny w swojej pseudopolityce. Chyba wywiad z Marią Nowińską naprawdę pokazuje ukryte problemy Palikota z którymi nie radzi sobie polityk. Z drugiej strony dziennikarze w swoim dzisiejszym oświadczeniu, bezbłędnie punktują zachowanie polityka, które ma wszystkie znamiona osobowości patologicznej.

 

sm/wprost.pl/dziennik.pl