- Wczorajsze zdjęcie dzieci zlizujących śmietanę z sutanny księdza, to już doprawdy szczyt wszystkiego! Gdzie jest prokuratura? Będziemy protestować i domagać się radykalnego oczyszczenia Kościoła katolickiego z pedofilii. Każdego dnia jakiś ksiądz gdzieś w Polsce, molestuje jakieś dziecko! - napisał na swoim blogu w portalu naTemat.pl Janusz Paikot. A wcześniej zasugerował, że już czas powołać komisję do wyjaśniania takich spraw.
Problem polega tylko na tym, że po pierwsze sprawa, do której odwołuje się poseł nie ma nic wspólnego z pedofilią (a już na pewno nie ma nic wspólnego ze zlizywaniem śmietany z sutanny). Rodzice dziewcząt, które w owej zabawie (jakoś nie jestem do niej przekonany, bo to „zabawa” zwyczajnie głupia) jasno wskazują, że była ona częścią rytuały „kocenia” (i tu moje drugie zastrzeżenie, że jakoś nie jestem przekonany, że w katolickim gimnazjum powinno się takie ryty wprowadzać) i do tego, że krem, który ksiądz miał na kolanach nie był bitą śmietaną, a kremem do golenia. A zatem ani to sutanna, ani śmietana, a zwyczajnie głupia i prymitywna (by nie powiedzieć jeszcze mocniej) zabawa.
Ale ta zabawa (podkreślę jeszcze raz nierozsądna i nieodpowiednia w katolickim, a szerzej w żadnym gimnazjum) nie jest dowodem pedofilii czy molestowania dziewcząt i chłopców. Ujmując rzecz w ten sposób Palikot obraża nie tylko księdza, ale też uczniów tej szkoły i samą szkołę. A wyciągając z jednostkowego, niewątpliwie niespecjalnie rozsądnego wydarzenia, wnioski o konieczności powołania komisji ds. pedofilii, czy sugerując, że „Każdego dnia jakiś ksiądz gdzieś w Polsce, molestuje jakieś dziecko!” Palikot zwyczajnie już kłamie. Aby formułować tego typu opinie trzeba mieć dowody. A tych poseł ze sztucznym penisem nie ma. Gdyby je bowiem miał powinien iść z nimi do sądu, a nie wypisywać kłamstwa na swoim blogu.
Za kłamstwa i kalumnie trzeba zaś odpowiadać. I dlatego trudno nie zadać pytania, kiedy wreszcie Palikot zostanie za swoje kalumnie postawiony przed sądem, kiedy odpowie za obrażanie księży i zwyczajnych katolików, a także za ordynarne kłamstwa, które stosowane są w jego tekstach? Kiedy wreszcie jako katolicy przestaniemy milczeć i weźmiemy się za prawną obronę naszego Kościoła przed zakusami faceta, którego jedyną umiejętnością polityczną jest budowanie kariery na „mowie nienawiści” przeciwko katolikom, konserwatystom, inaczej myślącym.

