Dziś minister sprawiedliwości Jarosław Gowin przedstawi - na wniosek PiS - informację rządu w sprawie działań podjętych po katastrofie smoleńskiej.


Politycy Prawa i Sprawiedliwości chcą się dowiedzieć od ministra sprawiedliwości m.in. tego, kto podjął decyzję, że trumny z ciałami ofiar nie mogą być otwarte po przywiezieniu ich do Polski oraz kto podjął decyzję, że przyczyny katastrofy smoleńskiej będą badane na podstawie "konwencji chicagowskiej", a nie umowy z 1993 roku zawartej między Polską a Rosją.


Tuż po katastrofie rządowego samolotu w Smoleńsku, Ewa Kopacz tłumaczyła, że ciała są transportowane po tym, jak zakończono procedury identyfikacyjne i formalne, łącznie z wydaniem aktu zgonu. Minister zaznaczyła wówczas, że wszystko sprawdzane jest kilka razy, tak by uniknąć ewentualnych pomyłek. - To jest procedura, której nie będziemy przyspieszać - mówiła Kopacz.


W maju 2010 roku "Gazeta Polaka" pytała ministra Arabskiego, czy prawdą jest, że jeszcze nie wszystkie ciała są w Moskwie. Odpowiedział, że wszystko jest w porządku, ma pełne zaufanie do Rosjan, a Polacy nie mogą prowadzić postępowania, ponieważ tak przewiduje konwencja chicagowska. Mówił, że trumny będą plombowane w Moskwie i nie można ich otwierać w Polsce, bo tak stanowi rosyjskie prawo.

 

Ewa Kopacz na uwagę dziennikarzy, że rodzina Krzysztofa Putry mówiła, że to od niej usłyszała informację o zakazie otwierania trumien, odpowiedziała: "powiem szczerze, że jestem w stanie skonfrontować każdą taką wypowiedź, nie jestem w stanie dzisiaj przekazać każdej informacji, którą tam mówiłam, w tej szczególnej sytuacji, która tam była".

 

No proszę, nawet Janusz Palikot zaczyna mówić, że coś było na rzeczy... Jeżeli ktoś taki oskarża swoją wieloletnią partyjną koleżankę o kłamstwo na temat kastrofy smoleńskiej, to wiedz, że coś się dzieje.

 

AM/TVN 24/Wp.pl