Politycy innych partii oczywiście nie zgadzają się na pomysły Ruchu Palikota, który chciał już zrobić z Polski kraj zezwalający na zabijanie ludzi w prenatalnej fazie ich rozwoju, odebrać kasę klechom i zamienić Polskę w wielkiego sutenera, który będzie czerpał korzyści z prostytucji. Miłośnik Dzierżyńskiego i Lenina, Andrzej Rozenek z RP mówił, że: „musieliśmy dotknąć tego problemu szeroko, choć trzeba przyznać, że ze statystyk wynika, iż większość osób zatrzymanych za "małe ilości", posiadało marihuanę”. Jednak okazuje się, że zioło to nie jedyny specyfik, który posłowie Palikota chcą legalizować.  Z projektu ustawy wynika, że zgodnie z prawem, poza 30 gramami ziela konopi, można byłoby posiadać do 1 g amfetaminy, MDMA (substancji, z której wytwarzane są m.in. pigułki ecstasy), kokainy i heroiny, 500 mikrogramów LSD oraz do 1,5 tys. ml metadonu. Substancje te nie byłyby też konfiskowane przez policję- podaje TVN24.pl.  Przy posiadaniu większej ilości któregoś ze środków odurzających, nie groziłaby jeszcze kara pozbawienia wolności, ale grzywna i konfiskata: 0,5-2 tys. zł za posiadanie do 100 g ziela konopi, 1 tys. mikrogramów LSD i 2 tys. ml metadonu oraz 5-5 tys. zł za posiadanie do 3 g amfetaminy, MDMA oraz 5 g kokainy i heroiny. Według informacji portalu dopiero po przekroczeniu tych limitów groziłoby więzienie. Podobnie sytuacja wyglądałaby, gdy ktoś będzie w posiadaniu dwóch i więcej rodzajów narkotyków naraz, np. marihuany i amfetaminy.

 

Ustawa oczywiście nie przejdzie w Sejmie, co już zapowiadają posłowie. Również MONAR zdecydowanie sprzeciwia się tej hucpie. Trudno się dziwić pomysłom Janusza Palikota. Zbudował on swoją siłę na skandalikach i wszedł do Sejmu m.in. na fali wykorzystania infantylnej młodzieży, która krzyczy „sadzić, palić, zalegalizować”. Palikot odwołuje się do najniższych ludzkich instynktów jak Andrzej Lepper czy wszyscy populistyczni politycy w Europie, którzy na nienawiści zbijają kapitał polityczny. W europejskich krajach mamy partie nienawidzące imigrantów, Cyganów, Żydów (dziś pod płaszczykiem antysyjonizmu) czy muzułmanów. W Polsce ich miejsce zajęli księża, katolicy i chrześcijanie. Pójście drogą taniego populizmu ma jednak swoje konsekwencje. Teraz Palikot musi co jakiś czas dorzucać drewno do pieca, który rozpalił. Robi to jednak w dosyć głupi sposób. Myślałem, że swoje populistyczne pomysły rozłoży jakoś na całą kadencję Sejmu. Wystrzelanie się ze wszystkich szczeniackich postulatów w ciągu kilku pierwszych miesięcy każe przypuszczać, że w następnych latach będziemy mieli do czynienia z coraz bardziej radykalnymi  i objechanymi postulatami. W mediach trzeba się w jakiś sposób utrzymać zaś skandal to jedyny lep Palikota. Działania byłego posła PO przypominają mi trochę powieści Markiza de Sade’a. Na początku jest ultra libertyńskie i obrzydliwe hard porno. Później jest jeszcze mocniej aż na końcu zaczynamy się po prostu śmiać z czegoś co miało wywołać szok. Tak samo będzie z Palikotem, który chciałby być Larrym Flyntem. Niestety nie dorasta mu do pięt nawet w skandalach. Bo te trzeba umieć robić!


Łukasz Adamski