W miotłowej wojnie  uczestniczyło około 100 księży i zakonników z prawosławnych i ormiańskich kościołów. Uzbrojenie duchownych wynikało ze sprzątania i przygotowywania bazyliki do obchodów prawosławnego Bożego Narodzenia. Do akcji musiała wkroczyć palestyńska policja. Funkcjonariusze mieli ze sobą pałki i tarcze. Świadkowie, na których powołuje się agencja Reutera, mówią, że były palestyński minister turystyki i szef palestyńskich sił na Zachodnim Brzegu zostali lekko ranni. Administracją kościoła zajmują się wspólnie katoliccy, prawosławni i ormiańscy duchowni. Relacje między tymi grupami często były napięte. Do podobnych starć dochodziło już w poprzednich latach.

 

Nie pierwszy raz duchowni pobili się w słynnej Bazylice. Niestety podział chrześcijaństwa jak nigdzie indziej jest widoczny w tym świętym dla wyznawców Jezusa miejscu. Z drugiej strony dobrze, że duchowni nie posiadają przy sobie niebezpiecznych narzędzi, które mogłyby pójść w ruch. Nie można jednak nie zauważyć, że Palestyńczycy rozdzielający chrześcijańskich duchownych, który tłuką się miotłami w Bazylice Narodzenia Pańskiego w Betlejem jest niezwykle gorszące.  Miejmy nadzieję, że kiedyś pokój zapanuje w sercach żołnierzy Jezusa, którzy podzielili się niestety  na wrogie armie i osłabiają tym samym naukę naszego Zbawiciela.

 

Ł.A/TVN24