Rehman, odkąd zasiada w pakistańskim parlamencie (2002 r.), zajmuje się przede wszystkim obroną mniejszości religijnych, kobiet i walką o wolność słowa. Na gniew muzułmańskich terrorystów naraziła się pod koniec ubiegłego roku, kiedy to do parlamentu zgłosiła projekt poprawki ustawy o bluźnierstwie.
Rehman, wspólnie z gubernatorem Pendżabu Salmanem Tasirem i ministrem ds. mniejszości Szahbazem Bhattim, jesienią ubiegłego roku zażądała, by parlament złagodził przepisy regulujące kary za bluźnierstwo, a prezydent ułaskawił chrześcijankę skazaną za to na śmierć.
Tasir zginął w zamachu na początku stycznia, w ubiegłym tygodniu muzułmańscy ekstremiści zamordowali Bhattiego. Pakistańscy talibowie ponoć wydali wyrok śmierci także na Rehman - informuje minister policji Rehman Malik.
Już po zamachu na Tasira, Munir Ahmed Szakir, imam meczetu Sultan w Karaczi, wydał edykt, w którym uznał Rehman za "niewierną nieprzyjaciółkę islamu, którą trzeba zgładzić". Kobieta oświadczyła wtedy, że nie zamierza wyjeżdżać z Pakistanu. Jednak po śmierci Bhattiego, w obawie o własne życie, podjęła decyzję, że przez jakiś czas nie będzie brała udziału w posiedzeniach parlamentu w Islamabadzie, ale pozostanie w domu, w Karaczi. Byłej minister informacji przydzielono dodatkową ochronę.
eMBe/Gazeta.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
