- Gdybym był na miejscu sędziego miałbym pewien problem. wynikający z różnych statusów tych oskarżonych trzech osób. Pani Eugenia Kempara była członkiem Rady Państwa i czysto formalnie głosowała za przyjęciem dekretów i uchwał stanu wojennego, nie znając ich szczegółów. Rada Państwa została zawiadomiona o wszystkim w nocy, w obecności oficerów i po krótkiej wymianie zdań było głosowanie. To była formalność.
Stanisław Kania brał udział jako polityczny zwierzchnik przygotowywania stanu wojennego, ale nie akceptował jego wprowadzenia i dlatego został usunięty ze stanowiska. Gdy był wprowadzany stan wojenny był on właściwie nikim. Za samo wprowadzenie stanu wojennego i za jego przebieg nie ponosi więc on odpowiedzialności. Najwyżej za jego przygotowywanie.
Gen. Czesław Kiszczak był jednym z architektów przygotowań i jedną z głównych osób, które egzekwowały wprowadzenie stanu wojennego. Sam nikogo nie zabił do nikogo osobiście nie strzelał, ale odpowiadał za cały resort, a funkcjonariusze tego resortu dokonali całej serii przestępstw polegającej na zabiciu wielu osób, na agresji, biciu, torturowaniu, więzieniu i zarządzaniu wszystkimi uciążliwymi rygorami. Gen. Kiszczak, gen. Jaruzelski, wiceminister obrony narodowej, szef sztabu generalnego – to są osoby, które bezpośrednio zarządzały stanem wojennym. Odpowiedziale są również osoby bezpośrenio im podległe, które nadzorowały przemoc i ci, ktorzy ją wykonywali.
Każda z tych trzech osób ma inny zakres odpowiedzialności i wyrok powinien być zróżnicowany. Gdybym był sędzią to bym skazał gen. Kiszczaka, a dwóm pozostałym nie wymierza kary, ale co zrobi sędzia nie mam pojęcia?
Wyrok ma zapaść po przesłuchaniu Stanisława Kani. Rozprawa rozpocznie się w najbliższy czwartek w Sądzie Okręgowym w Warszawie, Al Solidarności 127, godz. 10.00 w sali nr 252.
Not. Jarosław Wróblewski

