Tak było również w przypadku Anny Grodzkiej, która zagościła dzisiaj w programie "Dzień Dobry TVN". Dzisiejszy odcinek był reklamowany jako "Dzień z Anną Grodzką", więc - jak na katola z Frondy przystało - musiałem zachować czujność, gotowość, itd. A tak całkiem serio, byłem ciekaw, czy do pogawędki z Grodzką zostanie wyznaczony były redaktor naczelny "Playboya" - Marcin Meller.
Przeczucie okazało się dobre. Meller, w towarzystwie uroczej Magdy Mołek, musieli przeprowadzić rozmówkę z p. polityk Ruchu Palikota. Mina dziennikarza nie wskazywała jednak, żeby był specjalnie zachwycony perspektywą wywiadu z Grodzką. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro Meller deklaruje się jako "heteroseksualny normalny mężczyzna".
W końcu nadszedł czas na konkretne pytania. Grodzka zarzekała się, że jest osobą otwartą i można porozmawiać z nią na każdy temat, również o sprawach prywatnych, a nawet - operacji zmiany płci . Meller postanowił skorzystać z okazji i - niezwykle delikatnie - próbował dowiedzieć się, jak przebiega ten proces i czy w Grodzkiej pozostało jeszcze coś z mężczyzny. I nagle posłanka, z "otwartej", "postępowej" stała się zawstydzoną purytanką (purytaninem?), która nabrało wody w usta, bo przecież takie pytanie "dotyczy jej intymności".
No cóż, zapewne jej intymności nie narusza już wywlekanie spraw na wokandę sądową i chęć wyduszenia grosza od Tomka Terlikowskiego. Oczywiście "na cele społeczne".
Aleksander Majewski
