Numer 1 to Angela Merkel - "najważniejsza kobieta świata, pogromczyni zadłużonych Greków – to już wiedzieliśmy wcześniej. Teraz dodatkowo głównodowodząca w najtrudniejszym kryzysie, który dotknął Unię Europejską – imigracyjnym. Można się zastanawiać, dlaczego tak długo czekała z okazaniem wielkiej otwartości na przybyszów z Azji i Afryki. Ale jak już ją okazała, to miliony ludzi od czarnej Afryki po Pakistan poczuły się zaproszone do Europy. Kierowała się nie tylko chrześcijańskim miłosierdziem, ale i podpowiedziami ekspertów od luk na rynku pracy. Popełniła błąd, którego skali jeszcze nie znamy. Nie znamy przede wszystkim skutków – ale wiadomo, że Unia Europejska i kraje unijne będą teraz inne".
nr. 2 - Abu Bakr al-Bagdadi - "Prawie nikt go nie widział, nawet na zdjęciu, a prawie wszyscy się go boją. Przywódca tzw. Państwa Islamskiego (Daeszu) wyrósł na najbardziej demoniczną postać globu. Nie kontroluje wielkiego terytorium, nie ma milionów żołnierzy ani broni atomowej. Ale jego organizacja uchodzi za największe zagrożenie dla współczesnego świata (nie tylko zachodniego), wspiera ataki terrorystyczne na kilku kontynentach, charakteryzujące się widowiskowym okrucieństwem.".
nr. 3 - Donald Trump - "Miliarder amerykański, który nagle stał się najbardziej kontrowersyjnym politykiem Zachodu, a dla liberałów – ucieleśnieniem najgorszych zaściankowych cech. Dla konserwatywnych rodaków zaś nadzieją, widzą w nim – raczej naiwnie – przyszłego republikańskiego prezydenta. Autor najbardziej komentowanych i krytykowanych wypowiedzi kończącego się roku. W tym apelu o zakaz wjazdu do USA dla wszystkich muzułmanów, co miałoby być odwetem za zamach terrorystyczny dokonany przez radykałów islamskich w San Bernardino w Kalifornii. Zaskakiwał też Europejczyków mówiąc, że ofiary islamistów we Francji miałyby szansę przeżyć, gdyby miały dostęp do broni, oraz wyrażając troskę o londyńskich policjantów, którzy jego zdaniem boją się o własne życie, bo niektóre dzielnice brytyjskiej stolicy są w rękach radykałów.".
nr. 4 - Władimir Putin - Skromna pozycja jak na polityka przyzwyczajonego do okupowania pierwszych miejsc w różnych rankingach. 2015 rok nie był jednak pasmem sukcesów prezydenta Rosji. Udało mu się co prawda wrócić na wielką scenę w rozgrywkach dotyczących Bliskiego Wschodu, stał się niezbędny w kwestii rozwiązania konfliktu w Syrii, odegrał też ważną rolę w godzeniu Iranu ze Stanami Zjednoczonymi (nie zablokował porozumienia: ograniczenie programu atomowego w zamian za stopniowe znoszenie sankcji). Ale nie powiodła mu się próba połączenia sprawy syryjskiej z Ukrainą, choć wiele wskazywało na to, że wyjdzie z niej zwycięsko."
nr. 5. Marine Le Pen - "Przywódczyni francuskiego Frontu Narodowego zbliżyła się do wymarzonej prezydentury. Reprezentując jedyne prawdziwie antyestablishmentowe ugrupowanie zdołała w wyborach regionalnych zdobyć poparcie ponad 40 procent Francuzów. I wszystko wskazuje na to, że kryzysy wstrząsające Europą jeszcze przysporzą jej zwolenników. Le Pen dobrze diagnozuje przyczyny problemów związanych z muzułmańskimi imigrantami. Inne diagnozy – np. upatrywanie przyczyn kryzysów w rozszerzeniu UE na wschód – nie wróżą dobrze wspólnocie i Polsce. Przede wszystkim zaś poglądy szefowej Frontu Narodowego są groźne dla Polaków i ich sąsiadów z nowej Unii.".
nr. 6 - Recep Tayyip Erdogan - "Jedyny przywódca w państwach NATO, który odważył się zareagować na prowokacje Moskwy i zestrzelić rosyjski samolot naruszający przestrzeń powietrzną swojego kraju. I stał się najbardziej zdeterminowanym przeciwnikiem Putina, co dowodzi, że dla Turcji ważniejsze jest bezpieczeństwo i układ sił na Bliskim Wschodzie niż współpraca gospodarcza. Zdobył pełnię władzy w Turcji, dlatego zwany bywa sułtanem, choć jest prezydentem (a przedtem długie lata był premierem). By to osiągnąć zdecydował się na rozpętanie antykurdyjskiej histerii, gdy w czerwcowych wyborach kurdyjska partia HDP przeszkodziła jego ugrupowaniu AKP w utrzymaniu większości w parlamencie. Mimo że Erdogan prowadzi cichą wojnę z Kurdami w swoim kraju, w Syrii i Iraku, by nie dopuścić do powstania u granic Turcji państwa kurdyjskiego".
nr. 7 - Xi Jinping - Powinien być wyżej w rankingu, ale ten przywódca drugiej gospodarki świata i najludniejszego państwa globu nie rzuca się w oczy, przyczajony nie występuje w pierwszym szeregu. W starciu z Zachodem często chowa się za plecami Władimira Putina, choć patrząc na potencjał Rosji i Chin powinno być odwrotnie. Spokojnie reaguje nawet na terrorystyczne zagrożenie ze strony tzw. Państwa Islamskiego, które rzuciło Chińczykom wyzwanie uznając Tajwan i mordując chińskiego obywatela. Xi zaskoczył godząc się na pierwsze od siedmiu dekad spotkanie przywódców Chin i zbuntowanego Tajwanu. Zdecydował się też włączyć w walkę ze zmianami klimatycznymi.".
