- Z wielkim smutkiem, ale także z pewnego rodzaju ulgą, mogę wreszcie opowiedzieć o szczegółach mojego odejścia ze stanowiska dyrektora Human Life International (HLI), które nastąpiło pod koniec sierpnia 2010 roku. Bolesne było dla mnie milczenie w obliczu oskarżeń, zwłaszcza gdy wieloma winami obarczano ludzi niewinnych. Jestem wdzięczny, że mogę złożyć wyjaśnienia, które ukrócą wszelkie spekulacje - pisze o. Tom Euteneuer, były szef HLI.
- Okoliczności, które doprowadziły do odejścia z HLI były moją własną decyzją, związaną z pełnioną przez mnie, niezależnie od HLI, posługą egzorcysty. Zdecydowana większość moich decyzji i czynów, zarówno osobistych, jak w i tej służbie, była zgodna z moralnością i wszystkimi standardami duszpasterstwa osób. Co więcej, wszystkie były motywowane wyłącznie przez moje pragnienie pomocy osobom znajdującym się w wielkim niebezpieczeństwie duchowym. Muszę jednak przyznać, że pewna szczególnie trudna sytuacja zniekształciła mój osąd i doprowadziła do nierozważnych decyzji, które przyniosły szkodliwe konsekwencje, wśród których było naruszenie granic czystości z jedną z kobiet, która znajdowała się pod moją opieką duchową - wyjaśnia o. Euteneuer.
- Biorę pełną odpowiedzialność za moją słabość i grzeszne zachowania, jakie z niej wynikają. Nie będę usprawiedliwiał swojej porażki obarczaniem winą kogoś innego. Jest mi niezmiernie przykro z powodu moich czynów. Chcę osobiście przeprosić, jeśli to możliwe, każdego, kogo skrzywdziłem. Jest mi przykro nie tylko z powodu mojego upadku, nie tylko przez krzywdę zadaną mojemu kapłaństwu i mojej rodzinie, ale ze względu na tych wszystkich ludzi, którzy obdarzyli mnie i Kościół tak wielkim zaufaniem, które równie heroicznie zaangażowały się w działalność ruchu pro life. Muszę zadośćuczynić za rozczarowanie, które im zafundowałem. Oczywiście proszę Boga o przebaczenie i mam ufność w Jego nieskończone miłosierdzie - wyznaje.
W kwestii mojego odejścia z HLI, chcę podkreślić, że urzędnicy Kościoła są tutaj całkowicie bez winy. Piszę to oświadczenie, by obronić tych, którzy niesłusznie zostali oskarżeni i niesprawiedliwie krytykowani - pisze o. Tom Euteneuer. W dalszej części oświadczenia opowiada również o niesprawiedliwych oskarżeniach pod adresem jego i jego rodziny. Wymienia szczególnie bolesne dla niego pomówienia, jakoby w jego rodzinnym domu miała znajdować się opętana osoba. - Nikt nie powinien przeżywać takiej wrogości, i to także pod adresem niewinnych członków rodziny - wyznaje o. Euteneuer.
W oświadczeniu o. Euteneuer precyzuje dokładnie swoje przewinienia.
"Z chęcią odpokutowałbym za moje grzechy w ciszy, wiedząc, jak bezsensowne jest odpowiadanie na każde zarzuty, ale nie mogę milczeć, kiedy takie kłamstwa stanowią zagrożenie dla Kościoła, kapłaństwa i niewinnych osób, które były ze mną związane. W związku z tym stwierdzam (i nigdy nie będę temu przeczył), że:
Moje złamanie celibatu było ograniczone tylko do jednej osoby, dorosłej kobiety. Nastąpiło to ze względu na ludzką słabość, ale nie prowadziło do aktu seksualnego. Oskarżenie, jakobym miał kierować szczególnie wrażliwe kobiety pod swoją opiekę duchową, jest całkowicie fałszywe i poważnie zniesławia charakter mojej posługi. Z rzadkimi wyjątkami, egzorcyzmy czy posługę modlitewną przeprowadzałem w obecności osób trzecich. Przypadki, w których działałem sam, były rzadkością i decydowałem się na nie tylko wtedy, kiedy konieczne było szybkie działanie. Odrzucam też wszelkie zarzuty finansowych nieprawidłowości w prowadzeniu mojej posługi, nigdy i w żadnych okolicznościach nie pobierałem za nią pieniędzy, poza zwrotami kosztów podróży bądź przyjmowaniem podarków, których nie oczekiwałem, ale otrzymywałem w ramach podziękowania. Nie znam żadnej osoby, która miałaby się ze mną rozliczać finansowo w tym zakresie.
Modlę się, by moja dwudziestoletnia wierna posługa kapłańska i moje wysiłki w obronie życia były postrzegane w świetle dobrych owoców, a nie były szkalowane z powodu chwili słabości. Pragnę również dodać, że nigdy nie myślałem o porzuceniu świętego kapłaństwa lub Kościoła katolickiego z powodu mojej słabości. Obecnie działam zachowując posłuszeństwo biskupowi, który pozwolił mi złożyć to oświadczenie, a w którego rękach zostawiam wszelkie pytania dotyczące mojej dalszej posługi kapłańskiej. Kończę z wyrazem najgłębszej wdzięczności za modlitwy tych, którzy wiernie wspierali zarówno moje kapłaństwo, jak i ruch pro life".
eMBe/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

