Jacek Żakowski w sposób arogancji i trzeba przyznać chamski rozprawia się z prawicą i tzw. publicystami prawicowymi. Pisze w swoim najnowszym felietonie w "Polityce" m.in. "gołym okiem widać, że prawica typu paranoidalno-michalikowo-macierewiczowskiego tonie w morzu paskudztwa, które narobiła i które ją wciąga, odpychając mniej więcej zdrowe umysły".
Żakowski wymienia "paskudztwa" prawicy takie jak: atak na Owsiaka za to, że wulgarnie skrytykował Macierewicza (za co później przeprosił), okładkę tygodnika "WSieci" z Lisem jako prawie Goebbelsem oraz komentarze prawicy po ataku na Kubę Wojewódzkiego.
Publicysta "Polityki" upatrzył sobie zwłaszcza Łukasza Warzechę jako najbardziej "paskudnego" komentatora powyższych wydarzeń. Napisał o nim: "Aż mnie samego korci, żeby np. red. Warzesze przyłożyć bejsbolem tylko po to, by usłyszeć płynący z ociekającej krwią głowy okrzyk: "mam, com chciał, bo prowokowałem".
Co na to Warzecha? Na Twitterze tak odpowiedział na zaczepkę Żakowskiego: "Żakowski oczywiście świadomie przekłamuje. Jest dość inteligentny, żeby pojąć moją argumentację. Ale śmiało, niech spróbuje mi przywalić bejsbolem. Zapewniam, że to jego gęba będzie zakrwawiona, nie moja".
sm/Polityka/Twitter
