Wystawiają homo-dyplomatów, pseudo-katolików i myślą, że Stolica Apostolska w imię politycznej poprawności ich zaakceptuje na ambasadorów. - To nie Watykan się zmienia, ale raczej niektóre rządy chcą zmienić Watykan - mówi "Rzeczpospolitej" znany watykanista.

 

"Sensacyjna" wiadomość: troje amerykańskich kandydatów na ambasadora przy Watykanie zostało po cichu zablokowanych - podały niedawno światowe media za włoskim „Il Giornale" . Selekcji nie przeszła ani córka legendarnego prezydenta Caroline Kennedy ani na doradca dwóch prezydentów - Douglas Kmiec. Tylko co w tym sensacyjnego? - pytają nie tylko watykaniści, ale i zwykli katolicy.

Pani Kennedy jawnie popiera aborcję, Kmiec zaś próbuje przekonywać, że katolik może głosować na Baracka Obamę. Kwestie zasad etycznych sprzecznych z nauką Kościoła nie stanowią dla kandydatów osobistego problemu. Może się jednak okazać, że są problemem dyplomatycznym. Gdy stanowisko ambasadora nie zostanie obsadzone, może to przeszkodzić w przyjęciu prezydenta Obamy przez Papieża. Watykański rzecznik o. Federico Lombardi łagodzi napięcie sprostowaniem, że Watykan nie odrzucił jeszcze żadnych kandydatur, bo oficjalnie nie zostały one przedstawione.

USA to nie jedyny kraj, który w kwestiach ambasadora wyraźnie prowokuje Watykan. Niemal cały rok 2008 prezydent Francji Nicolas Sarkozy szukał odpowiedniego kandydata. Nie spieszyło mu się. Najpierw wystawił kandydaturę katolickiego pisarza Denisa Tillinaca. Watykan ją odrzucił, bo pisarz jest rozwiedziony. Potem próbowano na stanowisko wcisnąć geja, fakt faktem - zawodowego dyplomatę - Jean-Loupa Kuhn-Delforge'a. Ten jednak wstąpił w związek partnerski z homoseksualnym partnerem i tym zakończył swoją niedoszłą karierę przy Watykanie.

Podobny los spotkał niegdyś argentyńskiego kandydata Alberto Iribarne, który jest rozwiedziony. Z kolei ambasadorowi Nikaragui Jose Cuadrze Chamorro, który się rozwiódł, ożenił powtórnie i wystąpił o stwierdzenie nieważności pierwszego związku Watykan postawił warunek, że do chwili rozstrzygnięcia sprawy przez sąd kościelny, nie będzie się oficjalnie pokazywał z nową małżonką. Chamorro nie wyraził zgody. Zrezygnował.

Krytycy Watykanu mają nad czym dywagować. Ich zdaniem, takie blokowanie kandydatur to dowód na jego coraz bardziej nieprzejednaną postawę. Ale dla bacznych obserwatorów to żadna nowość - wymagania są ciągle te same.

- Zawsze panowała niepisana zasada, że kandydat na ambasadora, szczególnie jeśli jest katolikiem, powinien mieć uporządkowane życie rodzinne i nie mieć na swoim koncie publicznych wypowiedzi sprzecznych z nauką Kościoła - mówi „Rzeczpospolitej" watykanista David Willey z BBC, który pracuje w Rzymie od 38 lat. - Zupełnie nie rozumiem, na co liczyli Francuzi, proponując Watykanowi geja z małżonkiem. To mi wygląda na prowokację. To nie Watykan się zmienia, ale raczej niektóre rządy chcą zmienić Watykan - dodaje.

AJ/Rz

 

ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »