Słynna klinika, która pomogła umrzeć setkom ludzi z całej Europy, będzie wkrótce musiała stawić czoła nowym regulacjom. Wszystko po tym, jak rząd postanowił zaostrzyć kontrolę nad procederem uśmiercania ludzi.

Dwie rządowe ustawy w tej sprawie wkrótce trafią do parlamentu. – Kliniki takie jak Dignitas i Exit albo będą musiały zaakceptować ostrzejsze regulacje, albo zostaną zamknięte – powiedziała cytowana przez brytyjski "Times" szwajcarska minister sprawiedliwości Eveline Widmer-Schlumpf.

Nowe prawo przewiduje między innymi większą kontrolę lekarzy wystawiających recepty i zaświadczenia. Pacjent, chcący zakończyć życie, będzie musiał przedstawić dwie niezależne opinie lekarskie, które wyraźnie stwierdzą, że cierpi na nieuleczalną chorobę i prawdopodobnie umrze w ciągu kilku miesięcy. Opinia będzie też musiała stwierdzać, że pacjent sam świadomie podjął decyzję. Dziś na usługi Dignitas decyduje się wiele osób, które takiego zaświadczenia nie mogłyby dostać, gdyż cierpią nie na śmiertelną chorobę, lecz ma problemy psychiczne.

Tylko w 2007 roku pomoc w odebraniu sobie życia uzyskało 400 osób. Ponad 130 przyjechało z zagranicy, z czego 119 z Wielkiej Brytanii. Nic dziwnego więc, że to właśnie Brytyjczycy są najbardziej zainteresowani tematem. Za udzielanie pomocy w samobójstwie w ich kraju prawo przewiduje nawet 14 lat więzienia. Chętnie więc na swoją ostatnią podróż wybierają Zurych.

Szwajcarzy mają jednak dość postrzegania swojego kraju jako ośrodka takiej turystyki. – W przyszłości nie będzie już możliwe, by kilka godzin po przekroczeniu granicy można było popełnić samobójstwo dzięki pomocy jakiejś organizacji. Jako kraj nie jesteśmy zainteresowani turystyką samobójczą – mówiła minister.

Oburzony decyzją rządu jest właściciel i założyciel kliniki Ludwig Minelli. Przekonuje on, że nowe przepisy wcale nie ograniczą liczby samobójców. Podkreśla, że kiedy prawo zacznie działać, więcej osób będzie odbierało sobie życie w samotności, np. na torach kolejowych.

Dignitas działa w Zurychu od ponad dziesięciu lat. Jej motto brzmi: "Żyj godnie, umieraj godnie". Nie ma stałego miejsca, gdzie dr Minelli dokonuje "zabiegów". Zdarzały się przypadki, że jego pacjenci byli uśmiercani w hotelach, a nawet w samochodzie na parkingu.

AJ/Rz

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »