Nie były to jedyne związane z Polską posiadłości zamorskie. Wspomnieć trzeba wieś Jufureh, jedną z pierwszych posiadłości europejskich na terenie Gambii, która przez kilka lat również należała do Księstwa Kurlandii wraz z położoną nieopodal wyspą James (dziś św. Grzegorza). Spełniała ona niezbyt chwalebną rolę, istniejący tam Fort Jillifree był jednym z głównych punktów przerzutu niewolników „odławianych” w tej części świata.

 

Powiązany z Polską był przez pewien czas również Madagaskar, którego królem został 10 października 1776 roku Maurycy Beniowski, jako oficer francuski obarczony misją zdobycia nowych terytoriów na wschodzie. Co prawda wyspa nigdy oficjalnie nie weszła w skład Rzeczypospolitej, jednak kto wie co by się stało gdyby Jego Królewska Mość Beniowski nie zginął w potyczce z Francuzami? Może historia tej części świata potoczyłaby się całkiem inaczej?

 

W okresie międzywojennym prężnie działała pod wodzą gen. Mariusza Zaruskiego Liga Morska i Kolonialna. Organizacja ta, powstała w roku 1930, za jeden z głównych celów statutowych przyjęła pozyskanie nowych terenów pod osadnictwo w Ameryce Południowej czy zamorskich terytoriach Francji. I o mały włos a cel ten zostałby osiągnięty! Tuż przed wybuchem II wojny światowej z inicjatywy ministra Mariusa Mouteta zrodził się pomysł przekazania ówczesnej francuskiej kolonii na Madagaskarze Polsce. Niestety, plan ten upadł, krótko potem wybuchła wojna a po niej rządy w naszej Ojczyźnie objęli komuniści.

 

A dzisiaj? Cóż, dzisiaj to może nie jesteśmy kolonią ale dominium na pewno,zamorskim terytoriumeksploatowanym przez wielkich tego świata. Od nas wywozi się tanią siłę roboczą, co prawda nie niewolniczą tylko szukającą lepszych perspektyw gdzieś tam, daleko za horyzontem. U nas eksploatuje się bogactwa, u nas za perkal i paciorki kupuje się przychylność kacyków, którzy gotowi służyć każdemu, kto dowartościuje ich zaproszeniem na światowe salony. Choćby mieli tam tylko pełnić funkcję małpy pokazywanej ku uciesze gości...

 

Alexander Degrejt