Robert J., jeden z oskarżonych w procesie o zabójstwo gen. Marka Papały, trafił przed kilkoma dniami do aresztu – dowiedział się portal tvp.info. Jest podejrzany o udział w kradzieży kilkunastu luksusowych samochodów w pierwszej dekadzie XXI wieku. – Aresztowanie J. nie powinno zakłócić procesu w sprawie zabójstwa generała – mówi jeden ze śledczych.

 

Nad sprawą zabójstwa gen. Marka Papały najwyraźniej ciąży jakieś fatum. Drugi proces w sprawie byłego szefa policji zaczął się w październiku ub.r. i do połowy kwietnia wszystko szło bardzo sprawnie, tym bardziej, że przesłuchano dużą część najważniejszych świadków. Jednak niedawno okazało się, że postępowanie musi rozpocząć się od nowa, ponieważ jeden z ławników jest poważnie chory i musi go zastąpić kolejny. Niespełna miesiąc temu postępowanie rozpoczęło się od nowa. 

Teraz okazało się, że Robert J. (według prokuratury miał stać na czatach, gdy Igor M. i Mariusz M. zabili gen. Papałę w czasie próby kradzieży daewoo espero) trafił do aresztu. Postępowanie przeciwko niemu oraz Adamowi B. i Wojciechowi W. prowadzą śledczy z mazowieckich "pezetów". Robert J. miał kraść samochody metodą na kółko czy kamyk na trasie katowickiej. – Jesteśmy przekonani, że aresztowanie J. nie powinno zakłócić procesu w sprawie zabójstwa generała. Wszystko teraz będzie zależało od postawy samego J. – mówi jeden ze śledczych. 

Robert J. wraz ze swoim bratem Dariuszem to legendy stołecznego półświatka, a zwłaszcza środowiska złodziei samochodów. Za sprawą zeznań Igora M. ps. Patyk obaj spędzili wiele lat w więzieniach za udział w jednej z najbardziej pracowitych grup kradnących luksusowe samochody.

Braterski duet zyskał ponurą sławę pod koniec lat 90. Szajka zajmowała się rabowaniem luksusowych aut metodami na stłuczkę i kółko i kamyk. Nie byli zwykłymi złodziejami. Nie wahali się bić kierowców, którzy postanowili bronić swej własności. 

To właśnie ta grupa dwukrotnie napadła na Barbarę Blidę. W październiku 1998 r. Blida, jadąca mercedesem, zjechała na stację benzynową, bo ktoś dał jej znak, że ma uszkodzone koło. Gdy wyszła z auta, do mercedesa wpadł jeden ze złodziei, a Blida została pobita. W czerwcu 2003 r. los znowu postawił ją na drodze szajki braci J. Tym razem straciła toyotę land cruiser. Posłanka nie dała się oszukać sposobem na kółko. – Wtedy w karoserię auta zaczęło coś uderzać, jakby kule. Przerażona kazałam kierowcy zatrzymać się - opowiadała później Blida „Życiu warszawy”. 

Robert J. przekonywał w ubiegłym tygodniu, że jest niewinny. Pogrążyły go wyjaśnienia skruszonego gangstera, który obciąża byłych kompanów w zamian za łagodniejszy wyrok. Ów „skruszony” miał przez jakiś czas, razem z J. kraść samochody. 

Prokuratura nie chce ujawnić, czy brat Roberta – Dariusz też może mieć nowe kłopoty z prawem.

bjad/TVP Info