Poród w szpitalu w Bellflower to drugi znany taki przypadek w historii USA. Poprzednio miało to miejsce dziesięć lat temu w Houston. Wówczas jednak jedno dziecko zmarło w pierwszym tygodniu po porodzie.
- Byliśmy dobrze przygotowani do tego porodu, ale i tak zdarzyła się jedna przykra niespodzianka - mówi doktor Karen Maples, ordynator oddziału ginekologii i położnictwa w Centrum Medycznym w Bellflower. - Podczas porodu lekarze wyjmowali dzieci jedno po drugim, nazywając je po kolei literami alfabetu i przydzielając im jedną pielęgniarkę. Po literze "G", lekarze pomyśleli, że mają już wszystkie dzieci, ale - powiedziałam im: Uwaga wszyscy, mamy jeszcze literkę H - opowiada lekarka.
Niemowlęta – sześciu chłopców i dwie dziewczynki – urodziły się w 30 tygodniu ciąży. Ważą między 820 a 1540 gramów i będą musiały pozostać w szpitalu jeszcze przez 2 miesiące. Matka, która chce pozostać anonimowa, czuje się dobrze.
sks/CNN
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
