"Przede wszystkim chciałbym zaznaczyć, że w pełni rozumiem i popieram decyzję każdej ze stron w kwestii zmiany producentów najbliższej ceremonii rozdania Oscarów" – napisał Eddie Murphy w oficjalnym oświadczeniu na ten temat. "Naprawdę bardzo chciałem brać udział w tym przedsięwzięciu, nad którym już zaczynała pracować ekipa produkcji i scenarzystów. Jestem jednak pewien, że nowi producenci i prowadzący wykonają dobrą robotę" – dodał gwiazdor „Gliniarza z Beverly hills”. Cała awantura zaczęła się, gdy przyjaciel aktora i reżyser m.in  "Czerwonego smoka”, Brett Ratner, okazał się być homofobem.  


Po pokazie swojego nowego filmu "Tower Heist: zemsta cieciów", jeden z dziennikarzy zapytał, czy przed nakręceniem sceny Ratner ćwiczy kwestie ze swoimi aktorami, na co reżyser odpowiedział: "Próby są dla pedałów". Komentarz reżysera wzbudził poruszenie w całym środowisku. Takich rzeczy w Hollywood się nie wybacza. Ratner przeprosił homoseksualistów, tłumacząc, że po prostu źle się wyraził. Twórca jednak uznał, że powinien okazać większą skruchę i zrezygnować z produkcji oscarowej gali. Wczoraj wystosował otwarty list do całej branży rozrywkowej oraz złożył rezygnację na ręce Toma Sheraka, przewodniczącego Akademii Filmowej.


 
„Przez ostatnie dni posypały się na mnie gromy ze strony ludzi, których podziwiam, ale w zupełności sobie na to zasłużyłem” - pisze Ratner. „Moje słowa były głupie i krzywdzące. Wszystkich tych, którzy poczuli się urażeni, pragnę szczerze przeprosić. Nie jest mi teraz lekko, ale to nic w porównaniu z tym, co każdego dnia doświadczają ludzie orientacji homoseksualnej, którzy muszą mierzyć się z nietolerancją i głupotą. Dziś rano zadzwoniłem do Toma Sheraka i poinformowałem go, że rezygnuję ze stanowiska producenta Oscarów. To miał być jeden z najważniejszych momentów w mojej karierze, jednak nie mogę pozwolić na to, aby szum, który spowodowałem, odwracał uwagę od ideałów Akademii. „ Brett podjął właściwą decyzję” - skomentował Sherak i dodał ,że słowa mają znaczenie i trzeba ponosić ich konsekwencje. „Brett to dobry człowiek, ale jego ostatnie wypowiedzi były niedopuszczalne. Takie nietaktowne i lekkomyślne uwagi ranią ludzi, niezależnie od intencji mówiącego. Mam nadzieję, że ta sytuacja będzie przestrogą dla innych”- dodał producent.


To się nazywa prawdziwa samokrytyka!  Julia Pitera, Stefan Niesiołowski, ziobrzyści, Kaczor i redakcja fronda.pl mają się czego uczyć. Brett Ratner pokazał jak zachowuje się prawdziwy mężczyzna, który przez przejęzyczenie obrazi gejów. Robert Biedroń i spółka mają więc co robić  by w końcu Adamski, który użyje słowa "homoś" poinformował Terlikowskiego, że jego słowa były krzywdzące i oddaje się do dyspozycji kierownictwa portalu. Terlikowski zaś przyjmie dymisję i powie, że "Adamski podjął właściwą decyzję". Póżniej redakcja, już bez Adamskiego, chwyci się za ręce i zaśpiewa "YMCA", przebierze się za kowbojów i zje pudding. A Adamski pójdzie na wyganie do "Death camp of tolerance", gdzie będzie musiał obejrzeć  49 razy "Tajemnice Brokeback Mountain". To taka gejowska pokuta zamiast zdrowasiek.


Ł.A/portalfilmowy.pl