Film ten, podkreślał prezes Orzeł, relacjonował nastroje społeczne. Co więcej - próba odebrania głosu ludziom miałaby jego zdaniem charakter cenzury. Według Orła, TVP jako jedyna stacja w dniach żałoby podjęła "ryzyko" nadania programu "na żywo, z ulicy".

"Stanowisko REM odbieramy jako nieporozumienie, wynikające z jednostronnej interpretacji zasad i specyfiki zawodu dziennikarskiego" - napisał prezes TVP.

Według niego, "program prosto z ulicy zawierał dużą dozę ryzyka, bowiem wobec rozmiaru tragedii trudne do przewidzenia były reakcje osób, które wypowiedziały się w Telewizyjnej Księdze Kondolencyjnej prowadzonej sprzed Pałacu Prezydenckiego przez Jana Pospieszalskiego".

"W pierwszych dniach żałoby na ulicach Warszawy panował nastrój lęku i osamotnienia. Był to także moment refleksji i oceny tego, co było obecne w polskim życiu społecznym i politycznym przed katastrofą samolotu prezydenckiego. W takim nastroju pojawiały się także - przypominane przez rozmówców redaktora Pospieszalskiego - surowe oceny polityków, których ostre słowa pod adresem prezydenta Lecha Kaczyńskiego nabrały po jego tragicznej śmierci auto-oskarżycielskiego charakteru" - napisał Orzeł.

Prezes Telewizji zaznaczył również, że krytyka REM odnosi się do wykonywania obowiązków przez Pospieszalskiego, a tymczasem reżyserem i autorem scenariusza filmu "Solidarni 2010" jest Ewa Stankiewicz; Pospieszalski był jej współpracownikiem.

TPT

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »