„Wyjdźcie z Jerozolimy zboczeńcy”, „To nie miejsce dla sodomitów” - tablice z takimi hasłami trzymali ortodoksyjni Żydzi. W marszu uczestniczyło 3 tys. osób, które w prowokacyjny sposób tańczyły na ulicach. - Nikt nie ma monopolu na to miejsce, my również jesteśmy obywatelami Izraela i mamy prawo manifestować swoją seksualność – powiedział Yonatan Gher, jeden z organizatorów marszu. - To jest również nasze miasto - dodał działacz gejowski.
Jednak ortodoksyjni Żydzi uważają, że marsz został celowo zorganizowany w Jerozolimie, by sprowokować ludzi wierzących. - Promocja gejowskiego stylu życia na ulicach Jerozolimy, która jest świętym miejscem nie tylko dla Żydów, ale również muzułmanów i chrześcijan, jest zwykłą prowokacją - mówił jeden z protestujących w "Voice of America".
Marsz zakończył się przed siedzibą Knesetu, gdzie wspomniano dwóch Żydów, rozstrzelanych rok temu w gejowskim klubie w Tel Awiwie. Izraelscy homoideolodzy przekonują, że masakra sprzed roku powinna być przestrogą przed nietolerancją. Wówczas ubrany na czarno i zamaskowany szaleniec wpadł do klubu gejowskiego w Tel Awiwie i serią z karabinu zranił dziesięć osób, dwie zabijając. Ofiary stały się symbolem męczeństwa dla homoideologów.
- Podtrzymywanie biblijnych teorii na temat homoseksualizmu może sprowokować niektórych do dokonywania przemocy – powiedział Gher.
Ł.A/Voice of America, Haaretz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

