Jak informuje TVN 24, Drygalla, członkini ośmioosobowej drużyny wioślarek, sama zdecydowała się na opuszczenie wioski olimpijskiej. Po "długiej rozmowie" z przedstawicielami Niemieckiego Komitetetu Olimpijskiego zdecydowała, że "nie chce być obciążeniem" dla kadry, reprezentującej Niemcy w Londynie. Jej decyzja została przyjęta "ze zrozumieniem".
Afera wybuchła po publikacjach prasowych, dotyczących powiązań zawodniczki ze środowiskiem narodowych socjalistów. Dziennikarze poinformowali, że 23-letnia olimpijka pozostaje w zwiazku z mężczyzną, należącym do neonazistowskiej grupy z Rostocku. - W rozmowie z przedstawicielami komitetu Drygalla podkreśliła, że jest oddana olimpijskim wartościom i przedstawiła sprawę ze swojego punktu widzenia - powiedział prezes komitetu, Michael Vesper.
Chociaż Vesper podkreslił, że nie można oceniać ludzi tylko ze względu na znajomych, a badanie związków sportowców nie należy do zadań komitetu, Niemiecka Federacja Wioślarska już zapowiedziała zbadanie sprawy. Czy oznacza to, że niemiecki komitet olimpijski bezprawnie wpłynął na decyzję zawodniczki?
Co najbardziej zaskakujące, zatroskanie losem niemieckiej wyślarki wyrazili przedstawiciele polskich środowisk nacjonalistycznych. Swoje święte oburzenie wyraził - niezawodnych w takich sytuacjach - portal Nacjonalista.pl. Narodowcy z niezwykłą troską odnotowali, że NPD-UV to przecież "nacjonalistyczna partia polityczna działająca legalnie na terenie RFN". Redakcja portalu zauważa, że sprawa przypomina sytuację greckiej trójskoczkini Vouli Papachristou. Najbardziej rozbrajający jest komentarz redakcyjny: "Biorąc pod uwagę następujące po sobie rewelacje coraz trudniej uwierzyć, że Grecy, którym dziś odmawia się udziału w Olimpiadzie, wymyślili Olimpiadę, oraz że w 1936r. zdarzyło się ją organizować tym panom, którymi obecnie straszy się małe dzieci i szarych Kowalskich na całym świecie." No tak, zapewnie "tym panom" tylko przypisano pewne zbrodnie...
"Czyżby chodziło o jej aparycję, zdecydowanie „zbyt białą” i zbyt nordycką, nie pasującą do igrzysk rozgrywanych w multikulturowej oazie szczęśliwości, zwanej dżunglą londyńską, w której – o czym świadczą statystyki policyjne tegoż miasta – panuje całoroczny sezon napaści, gwałtów i mordów na rodzimej, białej populacji?" - poucza anonimowy moralizator portalu "prawdziwych patriotów". Ten sam, który chwilę wcześniej pisze o londyńskich igrzyskach: "Pseudo-Olimpiada" (sic!).
Nie rozumiem, dlaczego "polscy patrioci" bronią nie tyle sportsmenki, co jakiegoś podejrzanego typka, działającego w neonazistowskiej formacji, która wątpliwą sławę zdobyła antypolskimi wystąpieniami? Wygląda na to, że będę musiał zadzwonić do Tomka Majewskiego z zapytaniem, czy nie jest Żydem. Ma ciemne włosy, brodę i - o, zgrozo - zdobył złoty medal olimpijski (pewnie to wynik spisku!). A przecież prawdziwi Aryjczycy kończą ten turniej przed startem... W imię walki z "systemem" i solidaryzmu przedstawicieli "białej rasy".
Aleksander Majewski

