Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło wczoraj projekt ustawy, która wychodzi naprzeciw potrzebom rodzin wychowujących chore dzieci. Rząd proponuje, by matki rodzące takie dzieci otrzymywały od państwa jednorazową zapomogę w wysokości 4000 złotych. To jednak nie wszystko. Projekt zakłada, że kobiety w ciąży z takimi dziećmi będą miały prawo do korzystania poza kolejką ze świadczeń zdrowotnych i usług farmaceutycznych. Takie preferencyjne warunki otrzyma też część chorych dzieci. 

Projekt ten jest owocem zapowiedzi Prawa i Sprawiedliwości na rzecz wzmocnienia ochrony życia w Polsce. Po odrzuceniu projektu obywatelskiego "Stop aborcji" politycy PiS zapowiedzieli, że nie chodzi im tylko o zmianę prawa, które miałoby zakazywać aborcji. Aborcja ich zdaniem i tak nie zniknie, bo można ją łatwo i za stosunkowo niewielkie pieniądze wykonać za granicą. Stąd też plany, by realnie wesprzeć rodziny mające wychowywać chore dzieci.

Czy zaproponowana pomoc to dość, czy wciąż za mało, można się spierać. Na pewno jednak ustawa "Za życiem" to krok w bardzo dobrym kierunku. 

Czy mimo wszystko ustawę będzie krytykować opozycja? Oczywiście, że tak. Przecież w sporze o aborcję nie chodzi o żadne szczegóły ani o to, jak lepiej pomóc dzieciom i kobietom. Krytykom planów PiS chodzi o doprowadzenie do pełnej legalizacji aborcji, tak, by dzieci można było zabijać ze względu na własne widzimisię. O czym innym świadczy głośny tekst z wyznaniami jednej z "celebrytek" opublikowany przez "Gazetę Wyborczą"? Czy dokonanie aborcji z powodu chęci utrzymania dotychczasowego komfortu mieszkaniowego może pozostawiać jeszcze jakiekolwiek złudzenia, o co chodzi w całym sporze?

Oczywiście, że nie. Przeciwnikom rozwiązań PiS nie chodzi o życie kobiet i dzieci. Chodzi im o moralne wyuzdanie i całkowite zburzenie gmachu wartości chrześcijańskich. Czego by nie zrobił rząd, opętani lewicową ideologią libertynizmu i tak będą głośno krzyczeć, za podszeptem diabła domagając się prawa do bezkarnego zabijania.

Fronda.pl