Według oenzetowskiej Komisji, Chile „powinno wprowadzić wyjątki od generalnego zakazu aborcji, rozważając aborcję terapeutyczną oraz aborcję w tych przypadkach ciąży, które są efektem gwałtu lub kazirodztwa”.
Obecnie Chile jest jednym z nielicznych państw świata, które broni życia dzieci w każdym wypadku. Jak na razie chilisjki rząd nie ugiął się pod międzynarodową presją. Niestety, podczas kampanii wyborczej obecna prezydent Chile, Michele Bachelet, obiecała, że uczyni legalizację aborcji jednym z priorytetów swojej polityki. W maju powiedziała, że jej intencją jest otwarcie dyskusji na temat tej procedury, tak, by rząd rozważył legalizację „przerywania ciąż” w przypadkach „terapeutycznych”.
ONZ powołuje się przy tym na ponoć olbrzymie podziemie aborcyjne w Chile. Dzieci ma być tam zabijanych aż 150 tysięcy rocznie. Dane te są jednak całkowicie nieweryfikowalne. Według innych źródeł rzeczywista liczba nielegalnych aborcji to od ok. 8000 do 20 000 rocznie.
pac/lsn
