Znana ze swojego poparcia dla aborcji Rada ds. Praw Człowieka przy ONZ przypomniała, że 11 krajów wzywa Nikaraguę do legalizacji aborcji. Delegat Nikaragui, Carlos Robelo, nie poddał się jednak tej presji mówiąc, że jego kraj w żadnym wypadku nie zmieni swoich przepisów, by kobiety mogły zabijać dzieci w celach terapeutycznych.
Raport Rady mówi, że Nikaraguę do zmiany swojego prawa wzywają takie kraje jak: Norwegia, Czechy, Meksyk, Wielka Brytania, Finlandia, Szwecja, Holandia, Niemcy i Słowenia. Na Nikaraguę naciska również USA i Kanada. Rada domaga się, by władze Nikaragui dopuściły aborcję chociaż w przypadku gwałtu i kazirodztwa.
Raport zawiera także postulat Finów, którzy chcą, by w Nikaragui: „zapewniono seksualne i reprodukcyjne prawa kobietom, właczając w to koniec zakazu aborcji, który podniesie standard opieki medycznej”.
Pat Buckley z organizacji „Społeczeństwo na rzecz obrony dzieci nienarodzonych” mówi, że presja krajów na Nikaraguę jest skandaliczna i że chcą one „stworzyć błędne wrażenie, że istnieje coś takiego, jak międzynarodowe prawo do aborcji”. Od kiedy w 2006 roku Nikaragua zaostrzyła prawo aborcyjne, co chwilę doświadcza presji ze strony „postępowych” krajów. Szwecja odcięła nawet pomoc dla Nikaragui w proteście przeciwko zakazowi zabijania nienarodzonych. Sankcjami groziły Finlandia, Holandia i Kanada.
Poprzednie prawo aborcyjne w Nikaragui mówiło, że dziecko może być zabite, jeżeli 3 lekarzy uznało, iż życie matki jest zagrożone albo zostało ono spłodzone podczas gwałtu. Prawo to zostało zmienione pod presją silnie katolickiego społeczeństwa, które domagało się ochrony życia nienarodzonych.
Po tym, jak Nikaragua nie poddała się presji ONZ, Amnesty International zapowiedziało kontynuowanie swojej kampanii przeciwko prawu w Nikaragui.
Ł.A./LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

