W wywiadzie dla radia BBC przewodniczący międzynarodowego panelu ds. zmian klimatu, Rajendra Pachauri powiedział, że informacje ujawnione w e-mailach są bardzo poważne i istotne. – Będziemy to badać szczegółowo – powiedział Pachauri zapowiadając niezależne śledztwo. - Z pewnością nie ma mowy o zamiataniu sprawy pod dywan – przekonywał przewodniczący. Komisja ONZ zbada informacje w celu ustalenia, czy istnieją dowody na manipulację i ukrywanie danych, co jest sprzeczne z powszechną praktyką naukową.

Dyrektor zespołu klimatycznego uczelni Phil Jones przyznaje w jednym z e-maili, że właśnie wykonał „sztuczkę Mike’a” polegającą na manipulacji danymi z ostatnich 20 lat, tak by ukryć spadek temperatury. Użycie przez Jonesa słowa „sztuczka” to zdaniem klimatycznych sceptyków dowód na zmowę naukowców, której celem było zniekształcenie danych i udowodnienie tezy o wpływie człowieka na zmiany klimatu. Na początku grudnia br. Jones czasowo przestał być szefem Hadley Climatic Research Unit (HCRU) do momentu wyjaśnienia Klimategate.

Brytyjski sekretarz ds. zmian klimatu, Ed Miliband przyznał, że międzynarodowa afera ze skradzionymi wiadomościami naukowców będzie miała wpływ na rozmowy podczas najbliższego szczytu klimatycznego ONZ, który odbędzie się 7 grudnia w Kopenhadze.

„Sądzimy, że nauka o klimacie jest zbyt ważna, by ukrywać wyniki badań pod korcem. Publikujemy więc unikatowy wybór korespondencji i dokumentów. Mamy nadzieję, że umożliwi to zajrzenie za kulisy tej nauki i poznanie ludzi, którzy za nią stoją” - napisali hakerzy, którzy ujawnili dokumenty wskazujące na kreowanie przez naukowców tzw. globalnego ocieplenia.

Wykradziono ponad 1000 e-maili i 72 dokumenty. Z opublikowanych listów wyłania się obraz spisku, mającego na celu przekonanie opinii publicznej, że faktycznie czeka nas ocieplenie. Pojawiają się w nich sformułowania: "Właśnie poprawiłem dane, dodałem nieco wartości, tak aby ukryć rzeczywisty spadek temperatury".

Po ujawnieniu afery klimatolog z Georgia Institute of Technology Judith Curry wraz z innymi naukowcami domaga się, żeby metody analizowania i gromadzenia danych dotyczących klimatu były bardziej przejrzyste. Badacze uważają, że należy zrewidować procedury selekcji artykułów stosowane przez niektóre czasopisma naukowe oraz Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatycznych (Intergovernmental Panel on Climate Change), który to w 2007 roku doszedł do wniosku, że za ocieplenie klimatu przede wszystkim odpowiada działalność człowieka.

Wiara w to, że ludzka aktywność zagraża klimatowi Ziemi została silnie utrwalona m.in. wskutek przyznania pokojowej nagrody Nobla w 2007 roku byłemu wiceprezydentowi USA Alowi Gore'owi. Noblista twierdzi, że w świecie naukowym panuje konsensus dotyczący istnienia globalnego ocieplenia spowodowanego działalnością człowieka.

 

MaRo/Onet.pl

 

Zobacz także:

WSJ: Tezę o globalnym ociepleniu wymyślili naukowcy

Klimatyczna histeria?

„Zmiany klimatyczne” ważniejsze od mordowanych ludzi

Ekoterroryści na tropie Wildsteina

Czy amerykański rząd stosuje cenzurę w obronie mitu globalnego ocieplenia?

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »