Swój wkład w dokument mają różne organizacje proaborcyjne m.in. jedna z największych sieci klinik aborcyjnych "Marie Stops", jak również IPAS, producent wysysarek do dzieci, który sponsorował Wandę Nowicką i federę, przesyłając im granty na działalność zmierzającą do niedopuszczenia do zmiany prawa aborcyjnego w Polsce (projekt zmiany Konstytucji w 2007 roku). Wytyczają oni cele dla rządów, żądając promocji i prawnego umożliwienia przeprowadzania aborcji wśród "młodych kobiet i nieletnich dziewczynek".

 

Do 19. lutego 2013 roku można wysyłać protesty do WHO. Dlaczego warto to zrobić? Przykład: obecnie w Polsce nie można przerywać ciąży na życzenie. W związku z tym niezgodne z ustawą jest dopuszczenie w Polsce do obrotu środków wczesnoporonnych, nazywanych jako "pigułki po" do stosowania w przeciągu 72 a nawet 120 godzin. Jeśli kobieta ma owulację do zapłodnienia dochodzi w 1-2 godzin "po". Nie trzeba tu być geniuszem matematycznym. Nasz Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych nie chce jednak tego widzieć, bo powołuje się na... właśnie raport WHO przygotowany zresztą we współpracy z Planned Parenthood, największą siecią klinik aborcyjnych. Raport donosi, że ciąża jest ciążą dopiero po kilku dniach od zapłodnienia, a mianowicie od zagnieżdżenia, więc środki używane do zabicia kilkudniowych dzieci to... antykoncepcja.

 

Wysyłajmy protesty do WHO. Bombardujmy prawdą.

 

Aleksandra Michalczyk (Fundacja Pro - Prawod do Życia)


oprac. AM