W krajach rozwijających się „pigułki aborcyjne” może przepisać jedynie lekarz. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ubolewa, że przez ten utrudniony dostęp tzw. „medyczna aborcja” jest tam praktycznie niestosowana.
Dr Warriner z WHO przekonuje, że ten proceder nie wymaga wykwalifikowanego personelu medycznego i proponuje, by mogły ją rozpowszechniać także pielęgniarki i położne. - Sprawdzaliśmy, czy tzw. aborcja medyczna świadczona w pierwszym trymestrze ciąży przez personel medyczny średniego stopnia (dyplomowane pielęgniarki i położne) była równie bezpieczna i skuteczna, jak aborcja wykonywana przez lekarzy w Nepalu – napisał Warriner w jednym z medycznych pism. Jego zdaniem, personel medyczny średniego stopnia może zapewnić bezpieczną, niewymagającą skomplikowanych zabiegów aborcję dla kobiet, bez konieczności udziału lekarzy.
Zmniejszającą się liczbą ginekologów przeprowadzających aborcję chirurgiczną zaniepokojone są także organizache pro-aborcyjne. W samych tylko Włoszech, między rokiem 2003 a 2008, liczba ginekologów odmawiających przeprowadzania aborcji ze względu na sprzeciw sumienia, wzrosła z 58,7 proc.do blisko 70 proc. - informowało włoskie Ministerstwo Zdrowia.
eMBe/LifeSiteNews
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

