"Oli" błyszczał na boiskach polskiej ekstraklasy w sezonie 1999/2000, kiedy to z Polonią Warszawa zdobył mistrzostwo Polski. Dzięki wyśmienitym występom w barwach "Czarnych Koszul" otrzymał polski paszport i został powołany do kadry narodowej prowadzonej przez Jerzego Engela.
Podczas eliminacji do mistrzostw świata 2002 był najskuteczniejszy spośród wszystkich kadrowiczów (jego statystyki zrobiły wrażenie również w całej Europie - przyp. AM) i walnie przyczynił się do awansu na mundial. W Korei Płd. i Japonii strzelil pięknego gola w zwycięskim meczu z USA 3:1.
Oprócz warszawskiej Polonii, grał również m.in. w Panathinaikosie Ateny, którego barwy reprezentował również w prestiżowych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Również w Grecji popularny "Oli" zakończył swoją piłkarską karierę w drugoligowej Verii. - To było zbyt frustrujące. Byłem zawodnikiem drugoligowego klubu, a i tak nie zawswze miałem miejsce w pierwszej jedenastce. Pożegnałem się, więc z boiskiem, ale nie z piłka. Wróciłem do Nigerii i przyygotowuję sie do roli szkoleniowca. Niedawno miałem rozmowe kwalifikacyjną i egzaminy do szkoły trenerskiej w Lagos. Czekam na wyniki, mam nadzieję, że się dostałem (śmiech). Jeśli odpowiedź będzie pozytywna, to niedługo zacznę roczny kurs na szkoleniowca - mówi "Super Expressowi" Olisadebe.
Olisadebe przyznaje, że zawdzięcza Polsce bardzo dużo. - Dzięki piłce zyskałem drugą ojczyznę. Otrzymałem polskie obywatelstwo, za które odwdzięczyłem sie bramkami torującymi Polsce drogę do mistrzostw świata. W Warszawie poznałem żonę. Polska ma szczególne miejsce w moim sercu - wyznał czarnoskóry zawodnik. - Futbol sprawił, że poznałem fantastycznych ludzi i zwiedziłem cały świat. Pewnie, że gdyby nie urazy, to zdziałałbym więcej, ale nie ma co rozpaczać i tak dużo się udało. Dziś mogę powiedzieć: dziękuję Ci, Polsko - deklaruje Olisadebe.
Niektórzy już zaczęli żałować, że popierali pomysł przyznania "Oliemu" polskiego obywatelstwa (vide Paweł Zarzeczny). Trzeba jednak uczciwie przyznać, że to właśnie dzięki bramkom Emmanuela Olisadebe, Polska po 16 latach awansowała na Mundial, tym samym zdejmując "klątwę Piechniczka". Słowa piłkarza potwierdzają, że nie zapomniał o tym, co dała mu Polska. Słowa "druga ojczyzna" o naszym kraju nie pozostawiają co do tego żadnych wątpliwości. Może Polska nie jest jednak tak ksenofobicznym i rasistowskim krajem, jak chcieliby tego przedstawiciele skrajnej lewicy? Chyba, że jest sie wyznawcą poglądu, zgodnie z ktorym „jeśli teoria nie zgadza się z faktami , tym gorzej dla faktów”
AM/Super Express/Wp.pl
