Kilka przykładów? Jakiś czas temu do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka trafiły sprawy dwóch brytyjskich chrześcijanek, które poskarżyły się na dyskryminację, jaka spotkała ich ze względów religijnych. Nadii Eweida, stewardessie zabroniono nosić w pracy krzyżyk na szyi. I chociaż British Airways szybko wycofało się z absurdalnego zakazu, to kobieta przegrała sprawę o odszkodowanie w obydwu instancjach. Drugą z kobiet pracodawca zmuszał do ukrywania za ubraniem łańcuszka z krzyżykiem. Kiedy ta odmówiła, została zwolniona z pracy.
A teraz garstka budujących przykładów z Londynu: Usian Bolt z Jamajki, przed finałem biegu na 200 metrów (podobnie jak przed finałem na 100 metrów) uczynił znak krzyża, wskazał palcem ku niebu i wzniósł oczy ku górze. W obu konkurencjach zajął pierwsze miejsce. Meseret Defar, etiopska biegaczka, faworytka w biegu kobiet na 5 km. Kiedy jako pierwsza przybiegła na metę, w przypływie radości uklękła i wyjęła spod koszulki obrazek Matki Boskiej trzymającej na rękach małego Jezusa. Wielokrotna rekordzistka świata ze łzami w oczach ucałowała obrazek i pokazała go do kamery. Katie Taylor, reprezentantka Irlandii, mistrzyni świata w boksie powiedziała: "Moje marzenia się spełniły dzięki łasce Bożej i obecności Jezusa w moim życiu, a bez Niego byłabym niczym". Will Clay, amerykański lekkoatleta, po każdym wyścigu, w którym brał udział, klękał i modlił się. "Biblia, to moje życie. Tu jest recepta na zwycięstwa!" - mówił po tym jak z Pismem Św. i flagą okrążył stadion w Londynie. Znaki krzyża czynili także: trener piłkarskiej reprezentacji Meksyku po zwycięstwie w piłkarskim finale z Brazylią 2:1 oraz ukraiński mistrz bokserskiej wagi ciężkiej. Z kolei 17-letnia reprezentantka USA na Olimpiadzie w Londynie, Missy Franklin rozważała przejście na katolicyzm. Jest protestantką, ale zafascynowała się dziełami jezuitów, do których szkoły uczęszcza. - Po pierwszych zajęciach z teologii, po mojej pierwszej Mszy i moich pierwszych rekolekcjach zdałem sobie sprawę, jak ważny jest Bóg w moim życiu, jak bardzo Go kocham i potrzebuję. Moja relacja z Bogiem znacznie się pogłębiła, właśnie dlatego, że trafiłam do szkoły jezuitów - wyznała w rozmowie z "Denver Catholic Register".
Takie proste świadectwa wiary pewnie można by jeszcze długo mnożyć - nie śledziłam z zapartym tchem wszystkich dyscyplin sportowych a przykłady, o których wspominam zaczerpnęłam przeglądając relacje z igrzysk w mediach. Podobne sytuacje mogliśmy zaobserwować, kiedy razem z Ukrainą byliśmy gospodarzami Euro2012. O krzepiących postawach piłkarzy pisał na Fronda.pl Aleksander Majewski. I często pojawiały się głosy, czy takie gesty są naprawdę szczere? Czy naprawdę płyną z głębokiej wiary, czy może jednak są rodzajem talizmanu, zaszkodzić nie zaszkodzą, a może pomogą, a nawet głosy odsądzania piłkarzy od czci i wiary. Trudno roztrząsać kwestie autentyczności tego typu gestów - to osobista sprawa sportowców, którzy je czynili. Właściwie, nie widzę sensu, aby to robić. Wystarczająco budującym faktem jest to, że takie sytuacje w ogóle miały miejsce. Nie tylko dlatego, że w Wielkiej Brytanii, w której - jak wspomniałam - można zostać wyrzuconym z pracy za eksponowanie symboli religijnych w widocznym miejscu. Tego typu otwarte przyznawanie się do wiary przez sportowców jest szczególnie znaczące w czasach, kiedy wiele osób (ze strachu czy innych względów) chowa głęboko pod koszule i bluzki swoje krzyżyki i medaliki, bo ich "eksponowanie" (czyli zwykłe noszenie w widocznym miejscu) byłoby przejawem jakiegoś obciachu, czy przynależności do ciemnogrodu. Dlatego tak ważne wydają mi się takie proste gesty w wykonaniu mistrzów. Chwała im za to.
Marta Brzezińska

