Andrzej Olechowski w „Rzeczpospolitej” zupełnie wprost mówi, że nie ma powodów, by nie wierzyć Pawłowi Piskorskiemu, gdy mówi on o finansowaniu KLD z pieniędzy niemieckich. - Od pewnego czasu Piskorski jest systematycznie dezawuowany jako człowiek nieuczciwy i kłamca. To bardzo niesprawiedliwe. Sądy w żadnej z zarzucanych mu spraw nie stwierdziły jego winy. Wszystkie sytuacje opisane w książce „Między nami liberałami", w których brałem udział lub które mnie dotyczą, są opisane prawdziwie. To jest książka rzetelna. Piskorski nie kłamie – podkreśla Olechowski.
A chwilę potem wyjaśnia, że w braniu pieniędzy od obcych państwa nie było wówczas nic złego.- Rzeczywistość tamtych czasów wyglądała tak, że do organizacji społecznych, w tym do partii politycznych, płynął hojny strumień pieniędzy na wsparcie polskiej demokracji. Łatwo mi sobie wyobrazić, że pieniądze były też kierowane do bratnich partii politycznych. Nie ma w tej sprawie niczego bulwersującego. Gdyby to się zdarzyło dzisiaj, to byłby wielki skandal, kompromitacja takiej partii i kary więzienia. Ale te czasy są nieporównywalne – oznajmia. I dodaje, że „debata na temat początków dojrzewania polskiej demokracji byłaby ciekawa i bardziej pożyteczna niż na temat katastrofy smoleńskiej. Pozwoliłaby pełniej opisać sylwetki naszych czołowych polityków. Nie od początku były one tak zacne i przepełnione troską o rodaków, jak obecnie”.
TPT/Rp.pl
