Według Olbrychskiego, każdy uczciwy aktor powinien odmówić zagrania roli Lecha Kaczyńskiego. - Kogo ja mógłbym tam zagrać? Może Macierewicza? - ironizował aktor.
- Gdybym porozmawiał z reżyserem, jak on widzi tę postać i okazałoby się, że mamy podobne spojrzenie, to z przyjemnością - dodał Olbrychski.
Popularny aktor odniósł się również do słów Adama Hofmana o Marianie Opani jako "słabym kabareciarzu". - Panie Hofman, niech pan mnie posłucha, bo się na tym znam. Opania jest jednym z najwybitniejszych aktorów europejskich. Jeśli wybitny aktor odmawia, to wie co robi. Bo mu się dana sprawa brzydko kojarzy, brzydko pachnie - stwierdził Daniel Olbrychski.
Oberwało się również Ewie Stankiewicz. Aktor, który zagrał w jej filmie fabularnym, nie oszczędził autorce "Solidarnych 2010" gorzkich słów. - To niezdolna reżyserka. Pracowałem z nią przy fabule i na planie była żałośnie bezradna. Stankiewicz nie umiała nawet ukryć, jak zmanipulowała film "Solidarni 2010" - dodał aktor.
Nie zabrakło również laudacji na cześć twórcy filmu "Pokłosie". - Dobrze zauważył to Pasikowski, robiąc jeden z najbardziej znaczących filmów ostatnich lat, nie tylko w Polsce, ale i na świecie, czyli "Pokłosie". To jest film, na którym ja - jako Polak - prostowałem plecy, bo dołączyliśmy do nielicznego grona wielkich narodów, które potrafią opowiadać o swojej historii bez kompleksów - mówi aktor.
Daniel Olbrychski odniósł się również do wypowiedzi Grzegorza Brauna o strzelaniu do dziennikarzy mainstreamowych mediów. - Niestety jest to syn mojego przyjaciela, wielkiego reżysera. Widocznie tata był zbyt łagodny dla niego. Ja bym zaprosił go na spotkanie, ściągnął mu majtki i publicznie sprawił lanie - skwitował aktor.
Fot. Aleksander Majewski (Fronda.pl)
Więcej wypowiedzi Olbrychskiego na portalu wNas.pl
AM
