- Od czasów Tadeusza Mazowieckiego nie było drugiej osoby bardziej nadające się do pełnienia funkcji premiera. Bardzo bym żałował, gdyby zaszkodziło mu to, co się w tej chwili dzieje, choćby i dyskusje w samej Platformie – mówił Olbrychski o Donaldzie Tusku. A dalej uzupełniał, że premier „to właściwy człowiek na właściwym miejscu”.
Równie ciepło wypowiadał się aktor o Bronisławie Komorowskim. „Okazał się przewidywalnym, ponadpartyjnym prezydentem, który potrafi wyjść poza ramy swojego środowiska. Przypomina mi w tym Aleksandra Waśniewskiego, który okazał się dobrym prezydentem i słusznie został wybrany na drugą kadencję” – oznajmia Olbrychski, który o Januszu Palikocie mówi, że „w tym, co robi jest masa prezycyzyjnego, inteligentnego, zdrowego rozsądku, który nikomu nie szkodzi”.
Ciepła brakuje mu już jednak, gdy wypowiada się o Jarosławie Kaczyńskim. Według aktora cały problem bierze się stąd, że bracia Kaczyńscy byli od dziecka bici „i teraz się w pewien sposób odgrywają”. Bicie należy się zresztą ludziom PiS-u, zdaniem aktora, również obecnie. „Za to, co wygłosił jeden z najważniejszych współpracowników prezesa Adam Hofman, który stwierdził, że „jak na kłamstwie katyńskim rozkwitła PRL, tak na kłamstwie smoleńskim żeruje obecna koalicja” należy publicznie bić po mordzie” – przekonuje Olbrychski.
„Głębia myśli” bije też z przemyśleń na temat Radia Maryja. „Zacznijmy od tego że jeśli ktoś ośmiela się nazwać radio imieniem Maryi, to chyba już samo to jest grzechem, co jasno wynika z dziesięciorga przykazań” – oznajmia bez najmniejszego obciachu Olbrychski. A gdy Robert Mazurek przytomnie dopytuje, które to przykazanie miało zostać złamane, aktor brnie w „teologię”. „Drugiego: „nie wzywaj imienia Pana Boga twego nadaremno”. Cóż można powiedzieć krótko, jaki „autorytet” takie i poglądy. A premierowi Tuskowi gratulujemy fana!
TPT
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

