Od wczoraj grupka ludzi okupuje dziedziniec Ministerstwa Edukacji. W ten sposób protestują przeciw szkodliwej ich zdaniem reformie oświaty, w myśl której m.in. ograniczone zostałyby lekcje historii. Przed ministerstwem cały czas przebywa od kilku do kilkunastu osób. Mają transparenty, flagi narodowe. Właśnie rozstawili namiot, mają też karimaty. Siedzą, rozmawiają. Dziś o 21:00 zapraszają wszystkich na wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych oraz spotkanie poświęcone problematyce ograniczania lekcji historii.
Jutro ma też zostać podjęta decyzja, czy okupujący dziedziniec MEN zostaną w tym miejscu dłużej. Do tego potrzebna jest jednak odpowiednia liczba ochotników, którzy zadeklarują, że chociaż po kilka godzin będą mogli każdego dnia pojawić się przed siedzibą MEN. Co, jeśli tych osób nie zbierze się odpowiednia ilość? - Tak czy inaczej, równocześnie trwa w całej Polsce Strajk Szkolny. Na terenie całego kraju rozprowadzany nasze materiały. Kulminacja Strajku Szkolnego nastąpi 1 czerwca. Zapraszamy wszystkich na Wagary Protestu, które odbędą się tego dnia. Zamiast do szkół pójdziemy z petycjami do urzędów. Te petycje można znaleźć na naszym profilu na Facebooku i wydrukować. 1 czerwca wzywamy uczniów do obywatelskiego nieposłuszeństwa i zachęcamy, by tego dnia przeszli się do swoich urzędów gmin, powiatów i województw i tam złożyli deklaracje, że nie chcemy szykowanej reformy oświatowej – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl Robert Winnicki.
Czy MEN w ogóle przejawia zainteresowanie osobami, które protestują przed siedzibą ministerstwa? Jak poinformował nas Robert Winnicki wczoraj dwoje urzędników wyszło, by porozmawiać z protestującymi. Byli zdziwieni taką formą strajku, zapewniali, że są otwarci na dialog. - My jednak mamy twarde stanowisko. MEN zwodzi wszystkich: głodujących,solidarność oświatową, nas. Nie odpowiada na żadne pisma, nie podejmuje konsultacji. To wszystko bujda. Jedno jest pewne: protest z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień będzie się zaostrzać. Będziemy sięgać po coraz więcej ludzi i po coraz bardziej radykalne środki – konstatuje Robert Winnicki.
Marta Brzezińska

