Gdy w ostatnią sobotę odbywała się ceremonia wręczenia dyplomów ukończenia szkoły i gdy dyrektor szkoły Frank Lay poprosił wszystkich o zajęcie miejsc, blisko 400 uczniów nie usiadło i publicznie na cały głos odmówiło "Ojcze nasz". Część z nich miała na czapkach namalowane krzyże.
Nikt z kierownictwa szkoły nie próbował im przeszkadzać, a dyrektor - choć sam nie odmawiał modlitwy - uszanował uczucia swoich uczniów i również pozostał w pozycji stojącej.
Protest młodych Amerykanów z Santa Rosa to reakcja na głośną sprawę dwóch uczennic, które oskarżyły paru nauczycieli o narzucanie swoich przekonań religijnych. Miało ono polegać m.in. na odmawianiu publicznych modlitw w czasie szkolnych ceremonii.
Sprawę poprowadził znany z niechęci do chrześcijaństwa Amerykański Związek Wolności Obywatelskich (ACLU). Organizacja próbuje teraz drogą sądową zakazać jakichkolwiek praktyk religijnych w placówce.
ACLU również jako pierwsza skomentowała reakcję młodych absolwentów. - To godne pożałowania. Uczniowie wykorzystali ceremonię żeby narzucić swoje poglądy religijne obecnym, którzy być może ich nie podzielają - mówił prawnik ACLU Benjamin Stevenson.
Młodych ludzi poparła z kolei walcząca o swobody religijne organizacja Liberty Counsel. - Uczniowie Pace High School odmówili siedzenia cicho i nie pozwolili się zastraszyć ACLU - mówił jej założyciel Mathew D. Staver.
Oskarżył przy tym ACLU o pogwałcenie Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA, która m.in. daje wszystkim prawo do wolności wypowiedzi. - Szkoły nie są strefami wolnymi od religii i wszelkie próby uczynienia ich takimi są sprzeczne z konstytucją - mówił.
Wiadomości o proteście uczniów w Santa Rosa pojawiły się w wiadomościach głównych amerykańskich stacji telewizyjnych.
BB/LifeSiteNews/Weartv.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

