Sanaa Dafani przyjechała z rodzicami do Włoch 11 lat temu i zamieszkała koło Wenecji. Ojciec dziewczynki El Katawi Dafani znalazł pracę jako pomocnik kucharza. Zakwefiona matka rzadko wychodziła z domu.

Sanaa okazała się natomiast zdolną uczennicą i całkowicie zintegrowała się ze swoimi rówieśnikami w szkole. Musiała jednak przerwać naukę ze względu na finansowe kłopoty rodziców. Gdy poszła do pracy, zakochała się z wzajemnością w 31-letnim Massimo, współwłaścicielu lokalu w którym zatrudniono dziewczynę. Jej ojciec okazał się zdecydowanym przeciwnikiem związku i chciał wracać do Maroka. Saana po kilku tygodniach wyprowadziła się do Massima. Zakochani planowali niebawem wziąć ślub.

We wtorek, gdy razem jechali do pracy, ojciec dziewczyny zajechał im drogę, zranił nożem Massima, a potem dogonił uciekającą córkę i poderżnął jej gardło. Opinia publiczna jest wstrząśnięta. Najbardziej zaskakują słowa matki, Hiny Saleem, wypowiedziane przedwczoraj, gdy sąd skazał jej męża na 30 lat więzienia: - Przebaczyłam mu i świetnie go rozumiem. Wina leży po stronie mojej córki - powiedziała.

To już 37. przypadek, gdy muzułmanin morduje członka swej rodziny we Włoszech. Motywem najczęściej jest ulegnięcie grzesznemu z islamskiego punktu widzenia stylowi życia.

 

JaLu/Rp.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »