3 czerwca 2009 24-letnia Anita Grünwald – z wykształcenia pielęgniarka, z doświadczeniem w pracy m.in. w Malawi - wyleciała wraz ze swoją kuzynką do Jemenu, gdzie miały odbyć praktyki w szpitalu. Niecałe dwa tygodnie później, 12 czerwca, uczennice ewangelikalnej szkoły biblijnej zostały porwane podczas wycieczki przez islamskich ekstremistów i zastrzelone.

Dziewczyna pochodziła z niemieckiej rodziny, która w latach 70-tych przyjechała do RFN z Kazachstanu. Razem z mamą i rodzeństwem była członkiem ewangelikalnej wspólnoty. Jej tata także razem z nimi chodził na nabożeństwa i nawet pomagał w działalności grupy, ale raczej, by sprawić przyjemność swojej rodzinie.

- Byłabym gotowa umrzeć za to, by tata uwierzył – powiedziała kiedyś zastrzelona przez islamistów dziewczyna swojej mamie. Dziś Victor Grünwald twierdzi, że nawrócił się po śmierci swojej córki. - Jestem właściwie początkującym wierzącym, choć wiele wiem – mówi. - Czasem mam chwile zwątpienia. Jednak śmierć nie może być końcem. Mam nadzieję zobaczyć się ponownie z córką – dodaje.

 

sks/Idea.de

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »