Ta jego wypowiedź ukazała się w cyklu kilku komentarzy udzielanych różnego rodzaju środkom społecznego przekazu, w związku z koniecznością komentowania zdarzenia z Placu Świętego Piotra, kiedy po Mszy w niedzielę zesłania Ducha Świętego Ojciec Święty Franciszek pomodlił się spontanicznie za chorego, co spowodowało liczne pytania, czy był to egzorcyzm, czy też nie.

Według raportu nadanego w telewizji religijnej TV2000, prowadzonej przez włoski episkopat, papież Franciszek miał dokonać egzorcyzmu, nakładając ręce na 43-letniego Meksykanina, znanego tylko pod imieniem Angel, po mszy w ostatnią niedzielę.  Materiał wideo pokazywał uśmiechniętego Franciszka, który nagle poważnieje, po tym jak kilka słów mówi do niego ksiądz towarzyszący Angelowi.  Franciszek, który od czasu swojego wyboru często mówił o działaniach szatana, położył ręce na głowie Angela i trzymał je tam przez chwilę, po czym Angel osunął się, z otwartą buzią, na swoim wózku inwalidzkim.”  http://www.polskatimes.pl/artykul/905524,ks-amorth-potrzeba-wiecej-egzorcyzmow-diabel-jest-wszedzie,id,t.html

Pisaliśmy o tych kontrowersjach także na Fronda.pl. http://www.fronda.pl/a/o-gagriele-amorth-twierdzi-ze-papiez-jednak-egzorcyzmowal,28413.html

Należy tu przypomnieć, że teologia, teoria i praktyka egzorcyzmów w Kościele Katolickim nie była zawsze taka sama, lecz podlegała zmianom. Obostrzenie, że tylko wybrani kapłani o tytule egzorcystów mogą sprawować określony typ rytuału jest stosunkowo nowe. Na samym początku w historii Kościoła demony mógł wyrzucać każdy chrześcijanin. Przed Soborem Watykańskim II istniało specjalne święcenie, którego udzielano jeszcze przed ostatecznym święceniem kapłańskim. Tak, że seminarzysta, który jeszcze nie był kapłanem, mógł teoretycznie sprawować egzorcyzmy, choć w praktyce najczęściej czynili to doświadczeni kapłani. Obecnie święcenia egzorcyscatu nie istnieją jako samodzielny obrzęd, a ich moc niejako wynika z kapłaństwa, niemniej pozwolenia na rytuały mają jedynie określeni księża, co dokładniej określa wstęp do rytuału.

Kościół ma swoje bogactwo w sposobach działania i poza tym wyjątkowym egzorcyzmem stosowane są też różnego rodzaju modlitwy o uwolnienie, są one niejednokrotnie tak skuteczne jak egzorcyzm, albo nawet skuteczniejsze. Widzimy, że Duch Święty nie pozwala się tak łatwo zamykać w schematy i działa w różny sposób.

Niejednokrotnie na przebieg wyzwolenia osoby ma wpływ nie rytuał, lecz osobista świętość kapłana. Przykład takiego Bożego działania znajduje się w żywocie Sługi Bożego Mateusza z Agnone OFMCap.
Cytuję z jednego z artykułów który ukazał się na naszym portalu http://www.fronda.pl/a/opetani-pluja-kamieniami-i-gadami,21232.html

„Jego dzieciństwo upłynęło pod znakiem poważnego wypadku, kiedy przez przypadek bawiąc się bronią, zabił kolegę. Aby uniknąć sprawiedliwości, rodzice ukryli go u przyjaciół z dala od domu. W młodości studiował filozofię i medycynę na Uniwersytecie w Neapolu, tam choć jego kierownikiem duchowym był jezuita, jego sercem zawładnął ideał franciszkański. Został przyjęty w kapucyńskim klasztorze Niepokalanego Poczęcia w Neapolu i przyjął imię Brata Mateusza. Duży wpływ na niego miał O. Piotr Trigoso, teolog bonawenturzysta. Kiedy Mateusz został wyświęcony, prędko stał się sławnym kaznodzieją. Jego duchowość była skoncentrowana na męce Chrystusa i Wniebowzięciu Matki Bożej. Posiadał dar proroctwa i czynił cuda. Publicznie pogodził się z matką jego przyjaciela z dzieciństwa, którego przypadkowo zabił, czym wzruszył wielu. Ludzie pod jego wpływem zbudowali klasztor w Agone, którego Mateusz stał się furtianem i pozostał tam niemal aż do śmierci w 1616 roku. Prowadził życie w skrajnym ubóstwie i pokucie. Często uzdrawiał ludzi czyniąc znak krzyża, był obdarzony darem proroctwa i rozeznania, a szczególnie bał się go szatan. Kiedy przyniesiono do klasztoru opętaną przez diabła kobietę, demony zaczęły krzyczeć: "Żebyście wiedzieli, że nigdy nie wyjdziemy, chyba, że przyjdzie brat Mateusz z Agnone, bo tylko on nas może pokonać pokorą.” Matusz wówczas uczył się w swojej celi, a kiedy przyszedł, obawiał się prowokacji i znów chciał wracać do siebie. Uciekając przed pokusą pychy, nie chciał się tą kobietą zajmować, lecz z rozkazu przełożonego został zmuszony wyjść do opętanej. Na jego widok od razu diabeł powiedział: "Tutaj ... wśród tych co przyprowadzają Mateusza do mnie? Już nie mogę dłużej wytrzymać" I w jednej chwili uciekł, pozostawiając kobietę wolną. Działo się też wiele innych podobnych rzeczy.

MP/polskatimes.pl