Serbia od lat utrzymuje świetne stosunki z Rosją, a Serbowie darzą Rosjan sympatią. Nie zmieniła tego rosyjska inwazja na Ukrainę. W stolicy kraju Belgradzie przeszły duże manifestacje poparcia dla Rosji.

Wczoraj wieczorem w Belgradzie miała miejsce duża demonstracja poparcia dla Rosji. Czy Serbowie są bardziej prorosyjscy od Rosjan? Wiele na to wskazuje, ponieważ w Rosji dotychczas mają miejsce wyłącznie demonstracje antywojenne.

Serbski marsz poparcia dla Rosji rozpoczął się przy pomniku cara Mikołaja II, a skończył w okolicach ambasady rosyjskiej.

Demonstranci w trakcie marszu rozwinęli ogromną flagę Rosji. Trzymali także mniejsze flagi Rosji oraz zdjęcia i portrety Władimira Putina.

Wśród demonstrantów obecni byli także członkowie klubu motocyklowego Nocne Wilki, znani z bliskich związków z Władimirem Putinem. Niektórzy członkowie Nocnych Wilków walczą po stronie rosyjskiej w Donbasie i na Krymie już od 2014 roku.

"Prorosyjscy protestujący zebrali się w Belgradzie przed pomnikiem Cara Mikołaja II (odsłoniętym podczas wizyty Putina w 2014 roku). Jeden z organizatorów powiedział, że jeśli Serbia wdroży sankcje, to na ulice wyjdzie ich dwa razy tyle" - napisała na temat demonstracji Una Hajdari z redakcji "Politico".

Serbia od wieków jest krajem otwarcie prorosyjskim, a przyjazne nastawienie do Rosji sięga jeszcze czasów, gdy kraj ten był częścią Imperium Osmańskiego. Jako jeden z bardzo nielicznych krajów europejskich Serbia nie nałożyła sankcji na Rosję i nie zdecydowała się na zamknięcie swojej przestrzeni powietrznej dla samolotów rosyjskich.

Niechęć do NATO ma u Serbów także aktualne podstawy. "Dla wielu zwykłych Serbów wspomnienie bombardowań NATO na strategiczne obiekty w Serbii, by zakończyć wojnę na Bałkanach w latach 90., jest zbyt świeże" - pisze na ten temat Reuters.

jkg/o2, nexta, media