Tabletki miały powodować głównie zapalenia pęcherzyka żółciowego, zatory żylne i płucne, zawały i udary. W samych Stanach Zjednoczonych odnotowano już ponad 25 tys. podobnych skarg i nadal napływają nowe – pisze "Nasz Dziennik".
Przeciwko samej firmie Bayer wpłynęło pod koniec ubiegłego roku ponad sto pozwów. Niemieckiemu potentatowi farmaceutycznemu zarzuca się głównie, że w ulotkach i tekstach reklamowych lekceważy skutki uboczne środków, skupiając się jedynie na ich "zaletach".
Dodatkowo oskarża się firmę, że prowadzi zbyt mało badań przed wprowadzeniem leku na rynek. - Firma nie przeprowadza odpowiednich badań klinicznych, a jednocześnie prowadzi agresywne akcje promocyjne skierowane do kobiet, zwłaszcza młodych - zauważa prawnik William Riley, który reprezentuje część z 50 kobiet.
Uważa on, że firma Bayer wprowadzała pigułki na rynek wiedząc o ich ewentualnych skutkach ubocznych. Co więcej, mimo tej świadomości, adresowała je do nastolatek, zupełnie nieświadomych zagrożenia.
Firma Bayer zachwala swoje pigułki nie tylko jako najlepszy sposób zapobiegania ciąży. Promuje je także jako środek rozwiązujący problem trądziku młodzieńczego. Niestety, tę propagandę przejęło również wielu lekarzy.
AJ/ND
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

