Homoseksualiści mają co raz więcej pomysłów na promocję swoich zachowań wśród młodych ludzi. Jednym z nich jest idea „Żywej Biblioteki” przedstawiająca dyskryminowane grupy społeczne, które wcielą się w książki. Opolska "Żywa Biblioteka" przedstawiała posła Mniejszości Niemieckiej, Romów, luteranki, alkoholika, feministki, anarchistę, punkowca, homoseksualistów i lesbijki.

Stowarzyszenie „Lambda”, współorganizator „Żywej Biblioteki”, słynie ze swoich radykalnych kampanii. Dwa lata temu w Krakowie rozdawała dzieciom materiały pokazujace zachowania homoseksualne.

Arkadiusz Karbowiak oparł się presji wpływowych i głośnych środowisk homoseksualnych i zakazał ich promocji w opolskich placówkach należących do samorządu miejskiego, choć presja medialna, aby dzieci oglądały tego typu widowiska była ogromna.

Niestety, na przedstawienie „Żywa Biblioteka” znalazło się miejsce w murach Collegium Civitas Uniwersytetu Opolskiego. Zgodziły się na to władze uczelni. Czy w uczelniach państwowych utrzymywanych z pieniędzy podatników powinny odbywać się spotkania promujące homoseksualizm, które kompromitują społeczność akademicką i obniżają rangę uczelni?

- Na szczęście dostaliśmy ofertę pomocy od Uniwersytetu Opolskiego. Uniwersytet swoją apolityczną postawą  udowodnił, że są w Opolu grupy ludzi, dla których tolerancja i poszanowanie odmienności są niekwestionowaną wartością. To jest myślenie europejskie, a nie podważanie oczywistych prawd - komentuje inicjatotka przedstawienia Marzena Pogorzelska na portalu ngo.pl.

 

FF/MaRo

Rozmowa z wiceprezydenten Opola Panem Arkadiuszem Karbowiakiem.

W sprawie przedstawienia „Żywa Biblioteka”, które promowało m.in. zachowania homoseksualne zachował się Pan bardzo stanowczo. Media potraktowały Pana za to niezwykle surowo.


- Mówiąc szczerze, nie jestem tą reakcją zdziwiony. Wielu dziennikarzy zajmuje niestety się niestety promocją postaw bardzo szkodliwych z punktu widzenia wartości i obyczajowości, która panuje w Polsce. Oczywiście, moje działania najbardziej nie spodobały się Gazecie Wyborczej w jej lokalnej emanacji. Dziennikarze GW przekraczali granice dobrego smaku w promocji tego przedsięwzięcia, które się enigmatycznie nazywa „Żywą Biblioteką”.

 

Ostatecznie jednak przedstawienie się odbyło, bo salę udostępniła jedna z opolskich uczelni. Opłacało się zadzierać z mediami?


- Jest to dla mnie zaskakujące. Nie tak dawno był problem związany z wystąpieniem w Urzędzie Miasta Opola historyka Sławomira Cenckiewicza, na które się nie zgodziliśmy z różnych względów zresztą. No i miał uniwersytet szansę skorzystać z możliwości otwarcia swoich wrót przed człowiekiem promującym swoją książkę dotyczącą najnowszej historii Polski i jakoś nie przypominam sobie by z tak wielkim zacięciem, jak w tej sprawie, doszło do otwarcia drzwi uniwersytetu przed Sławomirem Cenckiewiczem.

 

Może o to nie zabiegał?

 

- Nie, nie. Wiem, że były środowiska, które próbowały w Instytucie Politologii zorganizować takie spotkanie, ale władze instytutu nie wyraziły na nie zgody. Tak więc uniwersytet nie otwiera się przedstawiając człowiekowi różne opcje i poglądy, tylko najwyraźniej są to jedne poglądy i jedna opcja polityczna.

 

Środowiska homoseksualne są małe, mimo to ich presja medialna jest bardzo duża, mają po prostu wpływy. Nie obawia się Pan, że może Pan ponieść konsekwencje zawodowe w związku z podjętą „kontrowersyjną” decyzją?

 

- W polityce wszystko jest możliwe.

 

Co Pan sądzi o coraz powszechniejszej i napastliwej promocji homoseksualizmu - książeczki i przedstawienia dla dzieci, ostatnio katalog IKEI promujący model pary homoseksualnej. W tym wszystkim Pańska postawa i decyzja jest zdecydowanie odosobniona i niepoprawna politycznie.

 

- To prawda. Dlatego uważam, że w Polsce potrzebny jest szeroki front przeciwko promocji homoseksualizmu. Tam gdzie każdy funkcjonuje, na własnym odcinku, w przestrzeni urzędu miasta, uniwersytetu, gdziekolwiek. Gdyby każdy jednoznacznie wypowiadał się w tej sprawie - to już byłby sukces. Sukcesem jest już to, że Pani do mnie dzwoni, że są w Polsce ludzie, którzy próbują się organizować przeciwko tym praktykom, próbują nie dopuścić, by fala promocji homoseksualizmu rozlewająca się po Polsce miała miejsce i że w ogóle ktoś próbuje to zatrzymać. I to jest najważniejsze.

 

Dziękuję za rozmowę i zapraszam na stronę fronda.pl

rozm. MaRo

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »