Śledczy uznali, że przyczyną ataku była przynależność polityczna ofiar. Mężczyzna odpowie także za nielegalne posiadanie broni palnej - pistoletu Walther oraz 57 sztuk amunicji. C. w trakcie śledztwa przyznał się do zarzucanych czynów. Odmówił składania wyjaśnień.

 

Biegli uznali, że mężczyzna ten był poczytalny. Grozi mu dożywocie. Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Okręgowego w Łodzi.

 

Do zbrodni doszło 19 października ub.roku. C. wtargnął wtedy do biura PiSu i zaczął strzelać. Oddał kilka strzałów do Marka Rosiaka, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego, oraz asystenta posła Jarosława Jagiełły - Pawła Kowalskiego. Rosiak został postrzelony pięć razy. Zginął na miejscu. Kowalski został powalony na ziemie przy użyciu paralizatora. Otrzymał kilka ciosów nożem.

 

Ryszard C. został obezwładniony przez strażnika miejskiego. Według świadków tragedii Ryszard C. krzyczał, iż chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego i "powystrzelać pisowców". Podczas zatrzymania mówił, że miał za krótką broń, by zabić szefa PiS.

 

żar/Onet.pl