– Nie wierzę w to, by celem był tylko Giertych. Z całym szacunkiem dla pana mecenasa, ale poprzez taką kontrolę jest możliwość inwigilacji ludzi z którymi się kontaktował – powiedział na antenie Polsat News Borys Budka.
Chodzi o sprawę mecenasa Romana Giertycha oraz spółkę Polnord. Zgodnie z informacjami przedstawionymi przez Giertych miał zagwarantować skuteczne wyprowadzanie pieniędzy przez „łańcuszek spółek”. Poza nim służby zatrzymały wtedy także biznesmena Ryszarda R. oraz byłych członków zarządu spółki deweloperskiej, z której miało dojść do wyprowadzenia blisko 72 mln zł.
Po tym jak prokuratura wysłała do mecenasa Romana Giertycha ponad 100 wezwań do złożenia dodatkowych wyjaśnień ws. możliwego przywłaszczenia 72 mln zł na szkodę giełdowej spółki Polnord, a mecenas od roku nie stawiał się na jej wezwania, Prokuratura Regionalna w Lublinie wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie Giertycha.
Poczucie humoru lub lekceważenie powagi sprawy i organów ścigania nie opuszcza politykującego mecenasa, a działania polskiego wymiaru sprawiedliwości określa on niezmiennie „polowaniem na niego”.
- W 2020 prokuratura oskarżyła mnie o zbyt duże faktury dla Polnord w roku 2011. Dzisiaj chce mi uzupełnić te zarzuty (nie postawione) o rok 2012. Ponieważ Polnord obsługiwałem do 2018 roku, to co roku mogą mnie oskarżać. Takie tradycyjne, jesienne polowanie PIS na Giertycha – napisał tydzień temu na Twitterze Giertych.
To w tej sprawie Budka dopatruje się wielkiego polowania na polityków opozycji. Były lider Platformy Obywatelskiej widzi w tym nie tylko spisek, ale rozpracowywanie opozycji przez polskie służby.
- To nie byłem tylko ja, ale to był Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia, osoby które są politykami opozycji – podkreślił Budka w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w „Gościu Wydarzeń”.
– Może się okazać, że afera Watergate to nic w porównaniu z tym, co służby zrobiły polskiej opozycji – dodał.
mp/polsat news/fronda.pl
