Jaki jest związek między kukłą Wałęsy a tęczą? Na pierwszy rzut oka żaden, ale Jacek Poniedziałek wie, że związek jest. I to fundamentalny. Od płonące kukły się zaczęło, a teraz płoną – wraz z tęczą – resztki wolności. Tak, tak.
„Kiedy Jarosław Kaczyński na początku lat dziewięćdziesiątych organizował marsze przeciwników ówczesnego prezydenta Wałęsy, który w odpowiedzi na zarzuty tego pierwszego, że nie pali się do dekomunizacji wywalił go z funkcji szefa swojego gabinetu, nikomu chyba do głowy nie przyszło, że ta głęboka frustracja jednego człowieka będzie miała tak przerażające skutki. Że doprowadzi nas kiedyś do wrzenia przypominającego chwilę tuż przed jakimś wielkim wybuchem, przesileniem, rewolucją, wojną prawie. Patrząc na płomienie spalonej wówczas kukły prezydenta, nie widzieliśmy w nich jeszcze zarzewia tego gigantycznego pożaru, który dziś nas trawi, choćby niedawno na Placu Zbawiciela w Warszawie. I niszczy krok po kroku kolejne, z mozołem odbudowywane po peerelowskiej dewastacji, wątłe jeszcze obszary wolności. Wolności obyczajowej, wyznaniowej, światopoglądowej, intelektualnej, artystycznej. Wolności wyboru, sumienia, wypowiedzi. Wolności we własnym łóżku, wolności publicznego okazywania uczuć. Wolności myśli, duszy i ciała. Wolności, która daje człowiekowi poczucie godności, siłę, otwiera mu horyzonty, pobudza wyobraźnię, rozwija jego człowieczeństwo, wzmaga głód poznawczy, ambicję. Wolności, która prowadzi go do tej galerii, tego kina i tego teatru jakie sam wybierze, w jakich szuka odpowiedzi na swoje potrzeby” - napisał Poniedziałek na swoim blogu na portalu NaTemat.pl.
Wolność jest niszczona na różne sposoby. Po pierwsze poprzez oblewanie czerwoną farbą pomników Świerczewskiego (swoją drogą uznanie komunistycznego zbrodniarza za symbol wolności wymaga wyjątkowego braku wyczucia i wiedzy), ale także przez modlitwę przy profanowanym w CSW krzyżu, fakt, że ludziom nie podobają się przedstawienia Klaty, a nawet krytyka Warlikowskiego. Wszystko zresztą, co nie wpisuje się w tęczowy światopogląd Poniedziałka jest skandalem, który powinien być zakazane. „Trochę się wyśmiewam, ale sprawa jest śmiertelnie poważna. Jest poważna, gdyż to szaleństwo rozlewa się jak epidemia, i ponieważ coraz szersze rzesze wiernych wyznawców otumanionych przez swoich ultrakatolickich, faszyzujących idoli w rodzaju Artura Zawiszy - coraz częściej i coraz powszechniej pozwalają sobie na coraz bardziej zuchwałe, coraz brutalniejsze, coraz bardziej bezwzględne ataki na obiekty kulturalne. Spalenie „Tęczy” i następujące po nim pełne radosnej satysfakcji komentarze prawicowych oszołomów, posłów i publicystów, zwiastować może przejście do nowej fazy wojny polsko-polskiej. Do fazy bezpośredniej, siłowej konfrontacji” - oznajmia Poniedziałek.
A dalej jest tylko mocniej. Okazuje się, że jak komuś nie podoba się palma i tęcza, to jest zwolennikiem smutku. „Piękno i radość są wrogami polskości numer jeden. Piękno to gejowskie i antypolskie pojęcie. Polacy najlepiej czują się w brzydocie, brudzie, szarości, liszajach, zaciekach i błocie. I choć owi „mityczni” Polacy nigdzie nie byli i niczego nie widzieli, uwielbiają najgłośniej krzyczeć, że wszystko, co polskie jest najlepsze, najpiękniejsze, najwspanialsze, bo nasze! I dobrze. Każdy może myśleć, co chce. Ale wara, wara od wolności wymiany myśli, wara od artystów, od galerii, teatrów, filharmonii, oper i kin. Wara od naszej kultury. Naszej wspólnej, nie waszej czy naszej, ale tej, do której każdy ma dostęp, i z którą każdy może podjąć dialog bez konieczności rzucania w nią kostką brukową. Która przynosi nam prawdziwą chlubę i jest naszym najlepszym ambasadorem, wizytówką na świecie. Każdy może uprawiać sztukę, o ile czuje wole bożą i dysponuje jakimś talentem. Każdy może być odbiorcą takiej sztuki, jakiej potrzebuje. Jak coś się komuś nie podoba, to może wyjść, często również oddać bilet, a na ulicy odwrócić wzrok i nie patrzeć na to, co tak cieszy i zachwyca innych, a jego oburza. I iść tam, gdzie pokazują sztukę „narodowo, ideowo i moralnie czystą”, bardziej „aryjską”, bardziej „najszą”, swojską, baśniową, ludową, czy jaką tam chcecie” - oznajmia Poniedziałek, który tych którym nie podobają się kiczowate instacje oskarża już nawet o antysemityzm.
TPT/naTemat.pl
