Choć Francja nie pierwszy raz była terroryzowana przez nastolatka, to po raz pierwszy terror którego doświadczyła był tak okrutny, bezwzględny i bolesny. Nie tylko dla najliczniejszej w Europie społeczności żydowskiej, namawianej w ostatnich dniach szczególnie uparcie przez polityków izraelskich od aliji (emigracji powrotnej do Izraela), ale również dla najliczniejszej w Europie Zachodniej społeczności muzułmańskiej. Ta ostatnia musiała bowiem zmierzyć się nie tylko z śmiercią francuskich żołnierzy, uczestników misji w Afganistanie, których rodzice podobnie jak rodzice Mohammada Merah urodzili się w Afryce Północnej, ale również będzie musiała jeszcze bardzo długo stawiać czoła napiętnowaniu związanemu z faktem, że szaleniec mordujący ludzi na ulicach Francji okazał się być nie francuskim Adersem Breivikiem - skrajnym prawicowcem, ale muzułmańskim radykałem. Merah zabijając żołnierzy francuskich maghrebskiego pochodzenia uśmiercał niejako ideał samego siebie. W przeszłości chciał bowiem wstąpić najpierw do armii francuskiej, gdzie go nie przyjęto, a potem do Legii Cudzoziemskiej. W tym drugim wypadku z niewyjaśnionych przyczyn zrezygnował z podejścia to testów rekrutacyjnych. Wybrał międzynarodówkę dżihadystyczną – innego typu „legię cudzoziemską”.


W połowie lat 90. inny 23-latek terroryzował Francję. Khaled Kelkal nie strzelał jednak ludziom w głowę z bliskiego dystansu tylko podkładał bomby na francuskich dworcach i próbował wykoleić pociąg TGV. Jego zamachy terrorystyczne były wymierzone we wszystkich członków społeczeństwa, a nie w konkretne społeczności i grupy zamieszkujące kraj. W rezultacie działań powiązanej z nim Islamskiej Grupy Zbrojnej śmierć poniosło 8 osób, a 100 zostało rannych. Zamachy z 1995 do dziś pozostają żywe we francuskiej pamięci zbiorowej, a socjologowie i politologowie islamu (m.in. Francis Burgat) przez lata pisali o „syndromie Kelkala”, czyli medialnym utożsamianiem terroryzmu motywowanego politycznie lub religijnie, z islamizmem będącym zjawiskiem o wiele szerszym i niezwykle wielowymiarowym. Jednocześnie w medialnym szumie brakowało miejsca na pogłębioną refleksję socjologiczno-politologiczną na temat przyczyn dla których młodzi Francuzi algierskiego pochodzenia postanowili przenieść front walk algierskich na terytorium Francji. Teraz istnieje spora szansa na powtórkę z przeszłości.


Brak cudownych recept


A jakie są przyczyny muzułmańskiego radykalizmu? Wszyscy, którzy odpowiadają na to pytanie jednoczynnikowo, wskazując na przykład jedynie na wykluczenie społeczno-ekonomicznie, dyskryminację, wpływ ideologii dżihadyzmu, konflikt międzypokoleniowy, kryzys tożsamości, lichą muzułmańską teologię, słabe przywództwo religijne etc., skazują się na niepowodzenie. Cudowne recepty na rozwiązanie problemu osób, którzy w pełnym przemocy dyskursie głównych ideologów al-Kaidy odnajdują spełnienie, nie ma. Zakaz wchodzenia na strony internetowe z radykalnymi treściami dzihadystycznymi lub zakazanie wjazdu do Francji powiązanemu z Braćmi Muzułmanami szajchowi al-Karadawiemu (niektóre z propozycji, które padły po masakrze w Tuluzie i Montauban) problemu nie rozwiążą. 


Warto pamiętać o szerszym kontekście, w którym funkcjonują młodzi europejscy muzułmanie. Ten kontekst bardzo dobrze zarysował jeden z moich informatorów w Belgii, Khalil mówiąc, że „Coraz więcej muzułmanów dochodzi do islamu swoimi własnymi ścieżkami i niektórzy czyniąc to stają się aroganccy. Mówią – My znamy prawdę, wy jej nie znacie.” Te słowa bardzo dobrze oddają charakter procesów radykalizacji jakim podlegają nie tylko młodzi muzułmanie, ale także wierni innych religii. Żyjemy bowiem w czasach, gdy nasze społeczne tożsamości, do których należy również tożsamość religijna, są w coraz większym stopniu konstruowane na zasadzie „zrób-to-sam”. Biografia typu „zrób-to-sam” jest jednocześnie biografią o znacznym stopniu ryzyka. Opcji jest bardzo wiele i istnieje duże prawdopodobieństwo, że całe przedsięwzięcie może się nie udać albo przybrać charakter ekskluzywistycznej postawy teologicznej. Szczególnie w sytuacji, gdy brak jest czujnego oka rodzica, który potrafi się odnaleźć w otaczającej rzeczywistości społecznej.


Ważną rolę w tym procesie budowy własnej tożsamości odgrywa Internet. To między innymi dzięki niemu Mohammad Merah o wiele bardziej solidaryzował się z oddalonymi o tysiące kilometrów Afgańczykami i Palestyńczykami, niż ze swoimi ofiarami-współobywatelami pochodzenia algierskiego i żydowskiego. Internet nie tylko usprawnił komunikację i pozwolił zawiązać nowe fora dyskusyjne, na których niemalże bez ograniczeń można propagować dowolne idee, ale co ważniejsze stworzył nową przestrzeń społeczną w której ponadnarodowe więzi społeczne mogą się bujnie rozwijać. Powstanie „wirtualnych sąsiedztw” łączących muzułmanów w różnych zakątkach kuli ziemskiej miało kolosalny wpływ na sposób, w jaki idea ummy (ogólnoświatowej wspólnoty muzułmańskiej) zaczęła być przez nich „wyobrażana”. Ugrupowania fundamentalistyczne uczyniły z niej jedno z głównych narzędzi negatywnej mobilizacji politycznej. W centrum ich zainteresowania są bardzo często problemy współbraci wirtualnych, „ofiar represji i okupacji” w Palestynie, Kaszmirze, Czeczenii, Afganistanie (żeby wymienić tylko najczęściej eksploatowane rejony), a dopiero w drugiej kolejności sprawy dotyczące „sąsiadów realnych”, czyli krajowych społeczności muzułmańskich. W przeciwieństwie do konfliktów w wyżej wspomnianych regionach świata, problemy lokalne są o wiele bardziej „namacalne” i łatwiej je zweryfikować, stąd ich propagandowa użyteczność jest dużo mniejsza. 


Merah i Forsane Alizza


W ten kontekst bardzo dobrze wpisuje się działalność grupy Forsane Alizza (FA – Rycerze Chwały), zakazanej we Francji od stycznia 2012 za podżeganie do nienawiści rasowej, z którą sympatyzował Mohammad Merrah. Podobnie do swoich siostrzanych inicjatyw muzułmańskiej skrajnej prawicy z innych krajów europejskich (np. brytyjskiej Al-Muhadżirun/Islam4UK, czy belgijskiej Islam4Belgium) jej działalność koncentrowała się głównie w Internecie i polegała na propagowaniu idei odtworzenia muzułmańskiego kalifatu i rządów prawa muzułmańskiego. Na Youtube znajduje się ponad 25 filmików wyprodukowanych przez Rycerzy, a przez Dailymotion grupa wypuściła trzy razy tyle materiałów. Z reguły ściśle wpisują się one w ogólne cele grupy i biorą na cel francuskie wojsko, które rzekomo niszczy muzułmańskie ziemie chcą w ten sposób doprowadzić do „destrukcji islamu”; Żydów, instytucje żydowskie i Izrael oskarżane o „globalne prześladowanie muzułmanów”; oraz francuską klasę polityczną, która rzekomo sankcjonuje islamofobię. Cechą charakterystyczną FA było eksploatowanie kontrowersji wokół islamu we Francji, a w szczególności zakazu noszenia hidżabów, burek i nikabów.


Podobnie do innych radykalnych ugrupowań salafistycznych z Europy Forsane Alizza często zmieniała nazwy i przykładowo występowała/występuje pod nazwą Sharia4France lub Force de Defense Musulmane sur Internet (FDMI – Front Obrony Muzułmanów w Internecie). Wśród około 5 milionowej populacji muzułmańskiej we Francji liczebność grupy z którą sympatyzował Mohammed Merah szacuje się na około 100 osób. Ilość „sympatyków” grupy na Facebooku jest 20 razy większa, a na Twiterze posiada ona nieco ponad 400 czytelników. Choć brak jest dowodów na bliskie związki organizacyjne FA z Al-Kaidą to podobnie jak w wypadku innych ugrupowań tego typu, z łatwością można dostrzec ich bliskość ideową.

(...)

mojeopinie.pl