W USA dziennik "Washington Times" skrytykował prezydenta Baracka Obamę za to, że nie pojawił się w Gdańsku. - Ile jest warta dla administracji Obamy dobra wola lojalnego kraju sojuszniczego? Mówimy o kraju w Europie, który solidarnie stoi przy boku USA od 11 września 2001 r., ma 2 tys. żołnierzy w Afganistanie i wyraża wolę wysłania ich tam więcej w czasie, gdy inni chcą się wycofać – pyta publicystka gazety Helle Dale. Zdaniem "Washington Times", obecne władze USA nie wyciągnęły nauki z "polskiej lekcji z 1939 r.". Ma o tym świadczyć dążenie Białego Domu do układów z "autorytarnymi państwami jak Iran, Korea Północna, Rosja i Wenezuela".
Niemieckie media chwalą swoją kanclerz Angelę Merkel za wyważone, sprawiedliwe słowa. Ganią natomiast rosyjskiego premiera Władimira Putina za milczenie na temat rosyjskiej odpowiedzialności za historię. - Władimir Putin nie był dziś gotowy do ustępstw. Musiało wystarczyć tym razem, że był obecny. Ani słowa o przeprosinach za rosyjską napaść na Polskę. Rozczarowanie – oceniła niemiecka telewizja publiczna ARD. Niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" podkreśla, że w Gdańsku politycy odebrali"lekcję historii, podczas której ostro zderzyły się ze sobą punkty widzenia polskiego prezydenta Kaczyńskiego i premiera Rosji Putina. (...)
Gazeta wskazuje, że kanclerz Angela Merkel bez zastrzeżeń uznała odpowiedzialność Niemiec za tragedię II wojny, oddała też hołd ofierze Polaków. - Mogła dołączyć w tym miejscu pamięci o bohaterach również pojednawcze słowo dla wypędzonych – analizuje "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Niechęć do uznania przez rosyjskiego premiera historycznej prawdy wytyka dziennik "La Libre Belgique". - Putin stawia sobie za cel wezwanie Polaków do zapomnienia o bolesnej przeszłości, jednocześnie odmawiając uznania odpowiedzialności stalinowskiego reżimu za rozpętanie wojny – pisze gazeta.
Niewiele miejsca wybuchowi II wojny światowej poświęciły media we Francji. Pamięta się tam głównie o zakończeniu konfliktu. Francuzi traktują 1 września jako początek dwustronnego konfliktu polsko-niemieckiego. Tamtejsi komentatorzy podkreślają, że okupacja hitlerowska to wstydliwy okres w historii Francji, ponieważ francuski rząd w Vichy kolaborował z Hitlerem.
Podobnie zdawkowo o wydarzeniach sprzed 70 lat wspominają izraelskie media. Dziennik "Jerusalem Post" ostrzega przed "niebezpieczną ideą" jaką jest porównywanie zbrodni nazistowskich do stalinowskich. Dziennik pisze, że Putin przybył do Polski, aby bronić polityki ZSRR. Z kolei Ukraina i kraje bałtyckie, w opinii Izraelczyków, ponownie piszą historię zestawiając Hitlera na równi ze Stalinem. - Nazywają przywódcę komunistów agresorem a nie wyzwolicielem i obu dyktatorów oskarżają za rozpoczęcie II wojny światowej – czytamy w "Jerusalem Post".
- Podczas II wojny światowej Polska padła ofiara sojuszu między państwami Zachodu a Związkiem Radzieckim - pisze brytyjski dziennik "The Times". W komentarzu redakcyjnym do tekstów o II wojnie możemy przeczytać, że "Polska często była ofiarą polityki wielkich mocarstw. W potrzebie zwracała się z pomocą do Wielkiej Brytanii, a w zamian oferowała swoją. Tak jest do dziś". Gazeta wskazuje, że w 1945 roku Polska dostała się w radziecką sferę wpływów. Twierdzi, że ówczesny premier Wielkiej Brytanii nie miał możliwości, by temu zapobiec.
Włoski dziennik "Avvenire" swoją relację z Westerplatte zatytułował: "Połowiczne przeprosiny cara Putina". Gazeta podkreśla, że Rosjanie próbują usprawiedliwiać trudne dla nich momenty w historii, jak np. pakt Ribbentrop-Mołotow, o czym można było się przekonać zwłaszcza w ostatnich dniach. - Polska czuje na karku oddech Rosji, która z carem Władimirem odkryła stare imperialne ambicje i zamierza stawiać warunki Europie geopolityką gazową – pisze dziennikarz Luigi Geninazzi.
MM/IAR/Rzeczpospolita/Avvenire.it
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

