Problem ma dotyczyć głównie przedsiębiorców działających na rynku różnorakich szkoleń skierowanych do konkretnych grup społecznych – jak choćby bezrobotnych – a finansowanych w całości przez Unię Europejską (np. projekt Kapitał Ludzki, którego głównymi celami są: podniesienie poziomu aktywności zawodowej osób bezrobotnych i zmniejszenie obszarów wykluczenia społecznego). Według obowiązującej dziś ustawy od kwot pozyskanych ze środków europejskich VAT-u się nie odprowadza a jedynie podatek dochodowy – w przypadku, kiedy dochód zostanie przez przedsiębiorcę osiągnięty. Po nowelizacji zaistnieje konieczność wyceny szkoleń i zapłacenia podatku od towarów i usług jak w przypadku każdej innej działalności. Jednym słowem dotacja unijna została przez fiskusa potraktowana jak cena usługi, którą za usługobiorcę uiszcza Bruksela. Problem w tym, że w przypadku klasycznego VAT-u zostaje on doliczony do ceny towaru i w rezultacie płaci go klient końcowy, a tutaj sytuacja jest nieco inna – dotacja nie zwiększy się o kwotę podatku ale do sprzedawcy usługi trafi ona o tęże kwotę pomniejszona. Wynika z tego prosty wniosek – w wielu wypadkach działalność szkoleniowa straci sens ekonomiczny, będzie przynosić straty i przedsiębiorca po prostu wycofa się z tego rynku. Czy o to chodzi ministerstwu finansów, czy też może to kolejny pomysł ściągnięty z sufitu przez spanikowanych urzędników, którzy nie potrafią już niczym zasypać stale powiększającej się dziury wywołanej przez dług publiczny?
Ponieważ nasz rząd kochany ma najwyraźniej kłopoty zarówno ze złośliwie powiększającą się dziurą budżetową jak i nieodpowiedzialnością obywateli, którzy nie są w stanie zapanować nad własnymi zasobami po to, by sprawiedliwe wydzielić zeń rządową dolę mamy kilka propozycji, jak bolączkom tym zaradzić.
Po pierwsze- należy natychmiast wnieść do laski marszałkowskiej projekt ustawy wprowadzającej powszechny doroczny obowiązek dokonywania przez obywateli spisu z natury wszelkich posiadanych dóbr od ziemi uprawnej po aktualną liczbę znajdujących się w domu rolek papieru toaletowego. Obowiązek składania szczegółowego sprawozdania z takiego spisu można by, dla ułatwienia obywatelom, by żyło im się lepiej, połączyć z obowiązkiem złożenia zeznania podatkowego do dnia 30 kwietnia każdego roku. W celu zapewnienia obywatelom komfortu psychicznego, jaki zapewni dokładne i skrupulatne wykonanie nałożonego ustawowo obowiązku należy powołać Urząd do Spraw Dorocznego Spisu z Natury, którego pracownicy będą udzielali obywatelom wsparcia w postaci systematycznych kontroli składanych sprawozdań a także, w wypadkach szczególnych, czynnego udziału w spisie. Obowiązek dokonywania Spisu z Natury umożliwi sprawne odprowadzanie wszystkich zobowiązań finansowych wobec budżetu państwa co uwolni przeciętnego Kowalskiego od niepokoju i wyrzutów sumienia wywoływanych przeoczeniami w płaceniu państwu różnego rodzaju należności.
Po drugie, należy jak najszybciej zrewidować system fiskalny i wprowadzić obowiązkowe podatki od następujących czynności:
-
Oddychanie w tempie wyższym niż 10 razy na minutę. Ponadwymiarowe oddechy powinny być opodatkowane stawką zryczałtowaną 1/ zł od sztuki. Chorzy na astmę i chorobę wieńcową mogą być z podatku zwolnieni po orzeczeniu komisji lekarskiej. W szczególnych przypadkach zwolnienie mogą otrzymać również sportowcy reprezentujący Polskę w zawodach na szczeblu międzynarodowym po zasięgnięciu opinii PKOl oraz uzyskaniu stosownej zgody ministerstwa właściwego dla spraw sportu. Rozwiązanie to pozwoli na ekonomiczniejsze gospodarowanie zasobami świeżego powietrza a uzyskany w ten sposób dochód będzie można przeznaczyć na rozbudowę instytucji dbających o stan środowiska naturalnego w Polsce takich, jak na przykład Ministerstwo Ochrony Środowiska czy Główny Inspektorat Ochrony Środowiska.
-
Puszczanie bąków powinno być opodatkowane w wysokości 10% wartości spożywanego pokarmu ze względu na limity emisji gazów cieplarnianych. Dochody z tego podatku pozwolą na wydajniejszą walkę z globalnym ociepleniem na terenie naszego kraju.
-
Należy w trybie pilnym obłożyć podatkiem analogicznym do podatku drogowego korzystanie z chodników dla pieszych co po pierwsze skłoni obywateli do rozsądniejszego gospodarowania czasem i racjonalnego planowania poruszania się po przestrzeni publicznej, po drugie uzyskany przez fiskusa dochód umożliwi wyłożenie marmurem podjazdów do budynków mieszczących najważniejsze instytucje państwowe. Inwestycje te pozwolą na osiągnięcie europejskiego standardu rządzenia krajem i umocnią naszą pozycję na arenie międzynarodowej.
-
Podatkiem zryczałtowanym winno zostać obłożone podziwianie widoków takich, jak zabytki, krajobrazy, szczególnie górskie i morskie. Ze względu na możliwość wypatrzenia do białości dobra te wymagają szczególnie starannej konserwacji co pochłania ogromne sumy z budżetu państwa. Dodatkowe dochody ze wspomnianego podatku pozwolą na zachowanie tych cennych zasobów dla przyszłych pokoleń.
Oczywiście powyższe rozwiązania, ze względu na ważność wykonywanych funkcji i znacznie dla rozwoju Polski, nie będą dotyczyły posłów, senatorów, członków rządu i pracowników administracji szczebla centralnego, wojewodów, szefów spółek z udziałem skarbu państwa oraz fryzjerów, szewców, krawców i masażystów obsługujących wyżej wymienione osoby na wniosek usługobiorców.
A na koniec taka drobna refleksja: pan premier w swoim pamiętnym expose wygłoszonym w roku 2007 całą mocą swojego autorytetu zapewnił, że na zbity pysk wywali z rządu każdego, komu wpadnie do głowy by podnieść podatki. Czekamy zatem aż najuczciwszy z premierów, który (wedle zapewnień ministra Grasia) "nigdy nie kłamie" spełni swoją obietnicę i przyjmujemy zakłady, na kogo w pierwszej kolejności padnie surowy wzrok szefa rządu.

