Pod wnioskiem o referendum podpisało się ponad 100 tys. obywateli stanu Maine, choć z formalnego punktu widzenia potrzebowali jedynie 55 087 podpisów. Gubernator John Baldacci, choć osobiście popiera zrównanie homo-związków z małżeństwami, 2 września podpisał zgodę na referendum – donosi dziennik "Chicago Tribune".
Stanowa ustawa gwarantująca związkom homoseksualistów te same prawa, które przysługują małżeństwom, miała wejść w życie w tym miesiącu. Obrońcy tradycyjnych małżeństw, dzięki energicznej kampanii zbierania podpisów i wsparciu katolickiej diecezji Portland, zdołali doprowadzić do gwarantowanego w stanowej konstytucji referendum. Odbędzie się ono już w październiku.
Jest duża szansa, że do prawnego zrównania homo-związków z małżeństwami w stanie Maine nie dojdzie. Według ostatnich sondaży wśród ogółu Amerykanów tendencje nie rokują dobrze dla zwolenników redefinicji małżeństwa. Popiera je zaledwie 44 proc. Amerykanów, podczas gdy przeciw jest 54 proc.
Podobna sytuacja miała miejsce w Kalifornii. Tam, od czerwca 2008 roku, przez krótki czas "małżeństwa" homoseksualne były legalne. Ale już 4 listopada wyborcy opowiedzieli się w referendum za poprawką do stanowej konstytucji przywracającą tradycyjną definicję małżeństwa.
Maine jest jednym z 24 amerykańskich stanów, w którym na drodze obywatelskiego referendum można zablokować wejście w życie prawa stanowego. Z tej regulacji chcą w listopadzie skorzystać także obrońcy małżeństwa ze stanu Waszyngton na Zachodnim Wybrzeżu.
Tymczasem z dniem 1 września prawo zezwalające osobom tej samej płci na zawarcie formalnego związku weszło w życie w stanie Vermont. Parlament stanowy zmienił w kwietniu br. definicję małżeństwa i przyznał parom homoseksualnym przywileje przysługujące dotąd jedynie małżeńskim związkom między mężczyzną i kobietą.
AJ/Chicagotribune.com
Zobacz także:
Piąty stan zrównuje homo-związki z małżeństwami
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

