Jak donosi polonijny nowojorski "Nowy Dziennik", jeden z hakerów napisał w swoim "komunikacie", że pod choinkę do "potrzebujących" trafi w sumie ok. miliona dolarów. Pierwsze wpłaty już poszły - janosikowie z sieci powiesili skany przelewów internetowych.

 

Na profilu na Twitterze grupy, umieszczono link do ściśle strzeżonej listy klientów Stratforu. Figurują na niej m.in. armia USA, siły powietrzne USA, organy ścigania, banki, firmy technologiczne jak Apple czy Microsoft. Anonimowi twierdzą, że skradli 200 gigabajtów danych. Ośrodek analityczny Stratfor z Austin w stanie Teksas dostarcza politycznych, gospodarczych i wojskowych analiz, które mają pomóc zmniejszyć ryzyko klientom wywiadowni. Raporty i analizy Stratforu przekazywane są przez Internet i pocztą elektroniczną. Stratfor powiadomił, że wyłączył swoje serwery i pocztę elektroniczną, kiedy dowiedział się o ataku hakerów.

 

Ośrodek bada teraz rozmiary szkód wyrządzonych przez hakerów. W e-mailu podpisanym przez szefa wywiadowni George'a Friedmana, Stratfor informuje, że „współpracuje ściśle z organami ścigania, by ustalić sprawców włamania”. Internetowa strona ośrodka nie działa, opatrzona została informacją o „pracach technicznych”.

 

Anonimowi twierdzą, że do numerów kart kredytowych dostali się z łatwością, ponieważ Stratfor nie zadał sobie trudu, by je chronić szyfrem. Oznacza to spore kłopoty dla tej instytucji. Hakerzy na Twitterze zamieścili również link do plików internetowych zawierających dane z 4 tysięcy kart kredytowych, hasła i domowe adresy osób z listy klientów prywatnych Stratforu.

 

Sama grupa Anonymous to międzynarodowa, anarchistyczna sieć hakerska, która powstała przed ośmiu laty. Długi czas nie miała żadnego ideowego oblicza, bo grupowała "znudzownych 15-latków zajmujących się wygłupami" jak ich kiedyś określono. I rzeczywiście, niektórzy z zatrzymanych przez policję "anonimowych hakerów" miała nie więcej niż 15-16 lat. Czasami atakowali profil jakiegoś celebryty na My Space, czasami zaatakowali stronę jakiejś gazety wklejając tam zdjęcia porno, raz uderzyli w wydawcę Harry Potera by jak sami określili "popsuć zakończenie" sagi itd. Jedną z pierwszych "poważnych kampanii" "Anonimowych" był atak na strony Kościoła Scjentologów. Dwóch hakerów wystąpiło w 2008 roku w kanadyjskiej stacji CBC Radio One tłumacząc dlaczego atakują kontrowersyjną sektę uzależniającą zamożnych ludzi od swoich "posług".

 

Wystęują zawsze w maskach, nie podają swoich nazwisk. Podejrzewano, że liderem grupy jest postać znana jako Commander X, o którym ustalono jedynie, że był ogrodnikiem w San Francisco (on sam zaprzeczył, że jest przywódcą, a jedynie "wyrobnikiem"). Anonimowi posiadają subgrupy z których najaktywniejszą jest Front Wyzwolenia Ludu, który przypisywał sobie ataki na rządowe serwery w Egipcie, Tunezji i Syrii podczas tegorocznych zamieszek w tych krajach.

 

Wszystko wskazuje na to, że młodociani hakerzy przestali się "nudzić" i wzięli się za "poważną robotę". CNN określiło niedawno Anonimowych hakerów jako następców działaczy Wikileaks.

 

PSaw/dziennik.com/Wired News