Społeczny Komitet Inicjatywy Ustawodawczej zamierza uniemożliwić rządowi sprzedaży akcji grupy Lotos. Komitet nie chce, by trafiły one w ręce rosyjskiego inwestora. Akcja jest odpowiedzią na słowa premiera Donalda Tuska, który powiedział, że „nie ma żadnej ideologicznej przesłanki, by mówić kategorycznie «nie» inwestorom z jakiegokolwiek kraju, także z Rosji".
Komitet przygotował petycję, w której opisuje zagrożenie związane z przejęciem akcji przez któryś z rosyjskich koncernów. W tym przypadku – jak zaznaczają inicjatorzy – decyzje o polskiej energetyce będą zapadały na Kremlu. To właśnie w Moskwie zdecydowano o odcięciu od ropy rafinerii w Możejkach. Jak wynika z depesz ambasad USA ujawnionych przez portal WikiLeaks, wicepremier Rosji Igor Sieczin wydał w lipcu 2006 r. polecenie wstrzymania dostaw ropy do Możejek, a do „awarii” rurociągu Przyjaźń, którym rosyjska ropa była tłoczona do Możejek, doszło w tym samym miesiącu.
- Bardzo szkodliwy jest również moment sprzedaży Lotosu, przez co uzyskana cena będzie znacznie niższa niż możliwa do uzyskania za tak dobrą i świetnie zlokalizowaną firmę. Rząd Donalda Tuska chce zbyć Lotos w chwili, gdy spółka jest zadłużona na realizację programu inwestycyjnego 10+ i przed osiągnięciem efektów finansowych tych inwestycji. Wartość spółki będzie rosła. Mówią o tym eksperci i prezes Lotosu Paweł Olechnowicz. Kolejnym czynnikiem mogącym spowodować niską cenę jest niepewność co do zapotrzebowania na paliwo z powodu światowego kryzysu. W efekcie będzie to w praktyce wyprzedaż i żadne próby przedstawienia ceny jako atrakcyjnej - z użyciem odpowiednio dobranych wskaźników - tego nie zmienią. Nie chodzi o ideologię, jak próbuje zasugerować premier Donald Tusk, a jedynie o egzystencję nas wszystkich i gospodarki Polski - napisali w petycji członkowie Społecznego Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej.
Sprzedaży grupy Lotos Rosjanom nie chcą również politycy PiS. - Premier Tusk nie wie, w jakim kraju żyje. Czymże innym, jak nie ideologią, podyktowane były np. kłopoty z inwestycją Orlenu w rafinerii w Możejkach, wobec której Rosjanie najpierw odcięli dostawy ropy, a potem tzw. nieznani sprawcy spalili dużą część instalacji – zaznacza Jacek Kurski. - O tym, że to będzie sprzedane Rosjanom, wie dokładnie cała branża, Rosjanie użyją przy tej okazji jakiegoś wehikułu i kupi to jakieś konsorcjum z Luksemburga czy Wiednia, ale de facto decyzja, kto kupi Lotos, zapadnie na Kremlu – stwierdził europoseł PiS.
żar/Niezalezna.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

